Jesteśmy na urlopie rodzicielskim

Jesteśmy na urlopie rodzicielskim! Jak tylko ogarniemy się z naszym maluszkiem, powrócimy do aktualizacji bloga! Tymczasem życzymy wszystkim czytelnikom samych sukcesów w 2017 roku!

poniedziałek, 27 czerwca 2011

Hurtigruten – czyli najpiękniejsza podróż świata

Nie ma chyba osób w Norwegii, bez względu na pochodzenie, miejsce zamieszkania czy używany język, które nie słyszałyby o Hurtigruten. Nic w tym dziwnego, bo zaledwie przed kilkoma dniami oczy całego kraju zwrócone były na chyba najdłuższy w historii program telewizyjny – trwającą ponad 134 godziny bez przerwy i reklam – relację na żywo z najpiękniejszej podróży świata. Tym mianem określa się Hurtigrutę – linię promową pływającą wzdłuż wybrzeża Norwegii.

Hurtigruten (albo Hurtigruta) to nie tylko zwykła linia promowa, ale też kawał historii, bowiem promy sygnowane tą nazwą łączą ze sobą porty wzdłuż niezwykle długiego wybrzeża już od 1893 roku! Początkowo pływały na krótszej trasie – z Trondheim do Hammerfest; dziś Hurtigrutą można przepłynąć już z Bergen i aż do odległego Kirkenes (sam północny kraniec norweskiego landu, przy granicy z Rosją).

Samo „hurtigruta” oznacza szybką trasę, bo właśnie do szybkiego przewozu poczty, towarów i przede wszystkim pasażerów, zaplanowano w XIX wieku linię. Ekspress wybrzeża, jak również określa się linię, był prawdziwym przełomem w podróżowaniu po Vestlandet i północnej Norwegii, które kiedyś było oczywiście jeszcze trudniejsze do pokonania drogą lądową, niż jest dzisiaj.

Z czasem pojawiały się potrzeby utworzenia coraz większej ilości przystanków na trasie i Hurtigruten zaczął zawijać do kolejnych portów. To stopniowo wydłużało czas podróży i wymusiło uruchomienie kolejnych i kolejnych statków na linii. Dziś linia ma 34 przystanki i jest obsługiwana przez 11 z 14 cruise-promów, którymi dysponuje firma. Podróż z Bergen do Kirkenes trwa pięć i pół doby. Statki odpływają z każdego portu na trasie dokładnie co 24 godziny w każdym kierunku.


Podróż Hurtigrutą to wymarzony sposób poznania Norwegii i możliwość zobaczenia chyba wszystkiego co prawdziwie norweskie. Początek trasy – Bergen – to drugie co do wielkości miasto kraju, które porównać można do polskiego Krakowa. Mnóstwo tu uroku, historii, zabytków, fantastyczny klimat (i nie mam na myśli pogody!) i bogata oferta kulturalna. Następnie prom wpływa w obszar pięknych norweskich fiordów, z najpiękniejszym Geirangerfjorden na czele, i dociera do
Ålesund – jednego z najpiękniejszych miast świata. Opuściwszy krainę fiordów – Vestlandet – Hurtigruten przypływa do Trondheim, stolicy chyba najbardziej norweskiego regionu Norwegii, byłej stolicy kraju. Później na pasażerów czekają Lofoty – bajeczny archipelag wysp, cel podróży większości turystów odwiedzających Norwegię. Kierując się na północ Hurtigruten mija koło podbiegunowe, co otwiera przed podróżnymi szansę zobaczenia słońca o północy i innych zjawisk towarzyszących dniu polarnemu. Statek dociera tez oczywiście na Nordkapp, znany jako Przylądek Północny i przez miliony błędnie czczony jako najbardziej północny punkt Europy.

Hurtigruta pozwala nie tylko podziwiać Norwegię z perspektywy słonego morza albo majestatycznych fiordów. Podróż statkami daje też możliwość zejścia na ląd w prawie każdym porcie i zobaczenia z bliska atrakcji każdego z miasteczek. W niektórych portach organizowane są dodatkowe autokarowe wycieczki po okolicy dla pasażerów przypływających tym liniowym cruisem.

Same statki wyposażone są nie gorzej niż luksusowe hotele na południu i dają poczucie luksusu i wyjątkowości. Poczucie, na które stać będzie tylko nielicznych, bo podróż z Bergen do Kirkenes kosztuje bagatela 15 tys koron norweskich plus dodatki (wycieczki, wydatki na promie itd). A przecież jeszcze trzeba wrócić! Być może z powodu ceny, na statku spotkać można głównie zagranicznych turystów – Amerykanów, bogatych Rosjan, tłumy Japończyków i oczywiście niezawodnych niemieckich emerytów.

Tym, których nie stać, polecamy relację „minuta po minucie” na stronach norweskiej telewizji – www.nrk.no/hurtigruten.

4 komentarze:

  1. Witaj EvE :D, jestes w Norwegii juz dluzszy czas, cieakiw mnie twoje zdanie w temacie rpacy w tym kraju, a konkretnie jak to z nia jest. W momencie gdy zdecydowalem sie na nauke jezyka, slysze duzo negatywnych opinii o tym jak Polacy sa traktowani w Norwegii i jak sie zaczyna ich wykorzystywać. Nie prosze tu o podanie miejsca pracy, tylko o jakies wskazowki, czy na dzien dzisiajszy sa szanse aby tam zaczac nowe zycie. Mam rok na nauke jezyka, planuje od 10go lipca zaczacjuz sie uczyc jezyka i za rok wyjechac... i nie wiem co robic :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj, trudno mi się wypowiadać na temat pracy w Norwegii, bo w zasadzie od niedawna współpracuję z Norwegami:) Co do pracy to osoby przyjeżdżające tutaj z wykształceniem humanistycznym mogą mieć problemy ze znalezieniem zatrudnienia, ci z wykształceniem medycznym lub inżynierskim nie powinni długo być bezrobotni. Z kolei zajmujący się branżą budowlaną zwykle podpisują kontrakty jeszcze będąc w Polsce. Co do traktowania Polaków w pracy to zarówno ja i Bob zostaliśmy bardzo ciepło przyjęci, wszyscy są dla nas wyrozumiali i generalnie bardzo się cieszą, że uczymy się ich języka i jesteśmy zaangażowani w pracę. Do tej pory nie spotkałam się ze złym traktowanie tylko dlatego, że jestem emigrantką z Polski. Co do wykorzystywania Polaków... Hmm... być może bierze się to z tego, że Polacy po przyjeździe tutaj chcą się bardzo wykazać, więc wykonują 200% normy. Norwedzy nie lubią się przemęczać, więc być może przeszkadza im takie zachowanie i stąd może opinie o złym traktowaniu Polaków? Ja uważam, że przyjeżdżając do obcego kraju z zamiarem podjęcia pracy trzeba się dostosować do zasad pracy w nim panujących. Tylko w ten sposób zarówno pracownik, jak i pracodawca oraz współpracownicy będą zadowoleni:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziekuję za odpowiedź :D Wykształcenie humanistyczne, własnie obronilem sie na uczelni, na dyplomie piekna ocenka wisi (celujacy) i prawde mowiac zastanawiam sie mocno co i jak dalej. Mam doswiadczenie w pracach budowlanych, przy produkcji mebli, pracy sie nie boje, jedynie zastanawiam sie jaki kurs sobie zrobic, co by mi dodal kilka punktow i zwiekszyl szanse na szybkie znalezienie pracy.. kurs norweskiego czeka... i prawdopodobnie za tydzien zaczne kaleczyc ten jezyk :D Tymczasem pozdrawiam z zachmurzonej Polski :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak przejde na emeryture to wybiore sie w taki rejs :)

    OdpowiedzUsuń