Jesteśmy na urlopie rodzicielskim

Jesteśmy na urlopie rodzicielskim! Jak tylko ogarniemy się z naszym maluszkiem, powrócimy do aktualizacji bloga! Tymczasem życzymy wszystkim czytelnikom samych sukcesów w 2017 roku!

środa, 6 kwietnia 2011

Moje pierwsze norweskie intervju

Ci, którzy często odwiedzają bloga pewnie zauważyli, że dawno nie aktualizowaliśmy treści. Wszystko dlatego, że przez ostatnie 3 tygodnie byliśmy z Bobem bardzo zajęci przygotowaniami do moich pierwszych rozmów kwalifikacyjnych po norwesku. Dwa ostatnie dni były tak stresujące (po roku w Norwegii zapomina się, co to stres), że mój organizm po wczoraj odmówił mi posłuszeństwa i zażyczył sobie dużej dawki snu. Dlatego dopiero dzisiaj mogę napisać o tym wszystkim, czym żyłam przez ostatnie kilka tygodni.

Zaczęło się jeszcze w lutym. Na stronie urzędu pracy (nav.no) znalazłam 2 bardzo ciekawe ogłoszenia o pracę w moim zawodzie w najnowocześniejszych bibliotekach na południu Norwegii. Szybciutko napisałam podania, Bob je sprawdził i wysłałam. Termin nadsyłania zgłoszeń wyznaczono na 7. marca. Dziesięć dni później (kiedy stwierdziłam, że moja kandydatura przepadła i przestałam liczyć, że ktoś się odezwie), zadzwonił telefon i sympatyczny pan zaprosił mnie na 2 rozmowy kwalifikacyjne (norweskie intervju) - na każde ze stanowisk. Byłam w tak wielkim szoku, że w ogóle ktoś chce ze mną rozmawiać, że do tej pory nie wiem, jak udało mi się poprawnie zapisać datę, godzinę i miejsce obu intervju. Od 17 marca zaczęłam wielkie przygotowania do czekających mnie rozmów. Terminy wyznaczono mi na 4 i 5 kwietnia. Miałam więc blisko 3 tygodnie na odpowiednie przygotowanie się.



Nigdy wcześniej, mimo że już rok jestem w Norwegii, nie zostałam zaproszona na rozmowę kwalifikacyjną, więc czekało mnie naprawdę sporo pracy. Tym bardziej, że w Polsce też nie dane mi było uczestniczyć w wielu rozmowach kwalifikacyjnych. Jakby się nad tym dłużej zastanowić, to nie uczestniczyłam w żadnej, przynajmniej nie jako kandydat. Oczywiście znałam pytania z rozmów kwalifikacyjnych w stylu „Co cię motywuje, a co stresuje” albo „Twoje mocne/słabe strony”. Problem polegał na tym, że nie umiałam na nie odpowiedzieć po polsku, a co dopiero po norwesku! No ale 3 tygodnie to jednak sporo czasu i przy odpowiedniej mobilizacji można się przygotować nawet na tak abstrakcyjne wydawałoby się pytania, jak „Co jest dla ciebie ważniejsze i dlaczego: praca czy zapłata”.

W niedzielę przed moją pierwszą rozmową byłam sobie takim kłębuszkiem nerwów i tykającą bombą z opóźnionym zapłonem jednocześnie. Po poniedziałkowej rozmowie stres trochę ustąpił. Z rozmowy byłam tak średnio zadowolona, a w miarę upływu czasu jak się nad nią zastanawiałam to zaczęłam się nawet nią dołować. We wtorek miałam rozmawiać w większości z tymi samymi ludźmi. Pomyślałam sobie, że to taka moja dodatkowa szansa na poprawienie swojego wizerunku. Wszyscy znów byli bardzo mili, tym razem jednak rozmowa wyglądała zupełnie inaczej. Oczywiście musiałam opowiedzieć o sobie, ale były też pytania o podobieństwa i różnice pomiędzy polskimi i norweskimi bibliotekami, dostałam nawet zadanie do wykonania! Szczegółowo opowiadałam o swoim wykształceniu, dostałam nawet pytanie o konkluzje w mojej pracy magisterskiej. Sama też zadawałam pytania. Z tej rozmowy wyszłam znacznie bardziej zadowolona i… potwornie zmęczona i głodna. Po powrocie do domu, zjedliśmy obiad, obejrzałam „House’a” i poszłam spać.

Dopiero dzisiaj zaczęłam funkcjonować w miarę normalnie. No ale nie ma czasu na lenistwo, za tydzień wyruszamy z Bobem na naszą małą europejską eskapadę, więc trzeba wszystkim się zająć ;] To nawet dobrze, bo wyniki rozmów będą dopiero po Świętach, a mając tyle rzeczy na głowie nie będę o nich myślała.
Jeszcze przed wyjazdem napiszę na blogu jak najlepiej przygotować się do rozmowy kwalifikacyjnej w Norwegii. Może komuś przydadzą się takie informacje?

3 komentarze:

  1. oczywiscie ze sie przydadza;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Daj znać co z tego wyszło. Trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ev... trafiasz w sedno... Praktyczny poradnik osoby, ktora ma to juz za soba... Elegancko :) Powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń