Jesteśmy na urlopie rodzicielskim

Jesteśmy na urlopie rodzicielskim! Jak tylko ogarniemy się z naszym maluszkiem, powrócimy do aktualizacji bloga! Tymczasem życzymy wszystkim czytelnikom samych sukcesów w 2017 roku!

wtorek, 4 stycznia 2011

Znowu w Norwegii

Dwa tygodnie urlopu minęły jak z bicza strzelił i od wczoraj znów jesteśmy w Norwegii. Wydaje się, że nie tak dawno pakowaliśmy się na podróż do Polski. Jednocześnie mamy wrażenie, że byliśmy tam znacznie dłużej, niż wspomniane dwa tygodnie.

Podróż do Polski zajęła bardzo dużo czasu - głównie za sprawą kiepskich warunków na drogach. W Danii auto prowadziłam ja - po raz pierwszy w życiu musiałam zmierzyć się z jazdą w nocy, we mgle i po śliskiej nawierzchni; efekt nazwać można stylem a'la pijany zając. Na szczęście dowiozłam nas w jednym kawałku do Niemiec, gdzie stery naszego pojazdu przejął Bob.

Świąteczna wizyta w Polsce była naszą pierwszą od przeprowadzki do Norwegii, dlatego też staraliśmy się odwiedzić rodziny, spotkać ze wszystkimi znajomymi, załatwić jakieś wiszące sprawy urzędowe, poprawić w samochodzie to i owo. Większość udało się zrealizować, ale urlopu wypoczynkowym nazwać nie możemy. Raczej intensywnym i drogim. Nie odpoczęliśmy, niewiele spaliśmy, a pieniędzy straciliśmy jakbyśmy pojechali do Szwajcarii, a nie do „taniej” Polski... Przypomnieliśmy sobie co to życie w mieście, polskie drogi, życzliwi ludzie i ogromne korki. Łatwo nie było:)

Powrót do Norwegii był znacznie przyjemniejszy, ze względu na znacznie lepsze warunki atmosferyczne. Tym razem prowadziłam tylko przez Polskę (styl jazdy a'la pirat drogowy ;]). Do domu dotarliśmy po 20 godzinach, z czego 4 spędziliśmy na promie, śpiąc sobie w bardzo komfortowych fotelach. Była to chyba najlepsza podróż promem, jaką dotychczas przeżyłam (polecamy Voyager Class w ColorLine!). Po powrocie wielkie rozpakowywanie się – zajęło nam ponad 2 godziny. Nic dziwnego, bo w Polsce zrobiliśmy „małe” zakupy, a do tego nasze mamy zadbały, żebyśmy z pustym bagażnikiem nie wracali (dzięki mamo – mina celnika oglądającego to wszystko bezcenna!). Szczęśliwie okazało się, że nasze mieszkanko jest w stanie pomieścić wszystko.

Teraz przed nami intensywny miesiąc. Bob wczoraj podpisał bardzo korzystny kontrakt, więc z dniem pierwszego lutego zmienia miejsce zatrudnienia, a wraz z tym my zmieniamy miejsce zamieszkania. Oznacza to nie mniej nie więcej, że czeka nas przeprowadzka, a może nawet zakup kolejnego auta. Ciągle jeszcze nie wiemy, gdzie zamieszkamy, ale na pewno napiszemy na blogu 

Chciałabym na koniec wszystkim podziękować za spotkania i rozmowy. Dobrze było się z Wami zobaczyć. Czekam na rewizyty w pięknej Norwegii. Postaramy się wraz z nowym mieszkaniem podnieść nieco standard pobytu gości u nas :D

Zobacz także: Dojazd samochodem do Norwegii

13 komentarzy:

  1. Witam, Twój blog mnie zafascynował. MOże tak...ja uwielbiam Brunost:P Byłam w Norwegii przez 7 tygodnni u znajomych i bardzo polubiłam ten kraj. Dodatkowo mój chłopak niezależnie ode mnie (gdy jeszcze nie był moim chłopakiem) "złapał fazę" na Skandynawię. Więc myślimy nad nauka norweskiego, żeby moze kiedyś, gdy na Polska dopali, wyjechać. Mnie przeraża tylko myśl o znalezieniu pracy. Z tego co pamietam Polakom trudno coś...."ludzkiego" tam znaleźć. Pozdrawiam. Dodaję twojego bloga do zakładek i zapowiadam, że będę wpadać:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam serdecznie w Nowym Roku. Na Twojego bloga trafiłem przypadkiem, szukając informacji odnośnie Norwegii. Aktualnie jestem studentem Dziennikarstwa, jednak patrząc realnie na sytuację w naszej kochanej Polsce, doszedłem do wniosku, że czas szukać nowego miejsca dla siebie. Wybór padł na Norwegię. Dlaczego? Ranking ONZ (1 miejsce) oraz fakt, że miałem przyjemność kiedyś pracować w innym skandynawskim kraju (Dania), co mile wspominam.
    Jestem już w posiadaniu kursu języka norweskiego, zacięcie mam, więc myślę, że prędzej lub później efekty jakieś się pojawią. Czy wg Ciebie ma sens taka nauka w domu?
    ile czasu zajęło Wam znalezienie mieszkania? Jakie "rzeczy" można załatwić już w Polsce?
    Po otrzymaniu pozwolenia, idzie się na kurs języka norweskiego, jak dobrze rozumiem, kto kieruje na ten kurs?

    wybacz te pytania, ale wolę przeczytać coś od kogoś kto wie co jest 5, niż od osób, którym wydaje się, że wiedzą wszystko, bo gdzieś przeczytali... :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Moi znajomi, po otrzymaniu pozowlenia na pracę, wcale na kurs nie poszli, a moim zdaniem, ich mowa niczym się nie różni od mowy Norwegów. Właśnie...Czy jest sens uczyć się w domu? Tez posiadam kurs, ale czekam do końca sesji:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja czekam na koniec sesji... masa spraw do zrobienia... nakrecenie reklamy, kilka tekstów, no i licencjat czas napisać... jak to ogarnę zaczynam naukę... o ile to coś da :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Cześć! Postaram się odpowiedzieć na tyle wyczerpująco na ile pozwala mi mój stan wiedzy:)

    Kurs języka norweskiego - jeśli planuje się jechać do Norwegii warto zacząć się uczyć języka jeszcze w Polsce. Ja z kursów domowych się raczej nie uczyłam - zapisałam się do szkoły i chodziłam na lekcje. Tak samo zrobił mój chłopak. W szkole masz szansę rozmawiać w języku, którego się uczysz i mimo, że jest to znacznie droższe niż kurs domowy, daje zwykle lepsze efekty. W norweskim ważna jest wymowa i intonacja - dwie rzeczy, których samodzielnie w domu od podstaw się nie nauczysz. Z kursów domowych mogę polecić ESKK - jest naprawdę niezły. Języka warto się uczyć jeszcze przed przyjazdem. Obywatelom państw UE nie przysługuje w Norwegii bezpłatny kurs (ani nie jest obowiązkowy). Jeśli chcą uczyć się norweskiego w Norwegii, muszą za to płacić (niestety ogólne koszty z nim związane są wyższe niż w Polsce - nawet jeśli sam kurs jest dość tani, to koszty życia tu zabójcze dla osoby bez pracy). Państwowa - socjalna oferta kursów to ukłon głównie w stronę azylantów i obywateli krajów 3-ego świata.
    Dalej... znalezienie mieszkania w Norwegii, jak ma się już pracę, nie jest trudne - polecam: http://www.finn.no/finn/realestate/lettings/browse1. Bez pracy i znajomości języka będzie ciężko (aż tak naiwni Norwegowie nie są, żeby wynająć mieszkanie człowiekowi, który nie ma środków do życia i nie potrafi się dogadać...)
    Co do pozwoleń na pobyt czy prace - nie trzeba się o nie starać. Jesteśmy obywatelami UE, mamy prawo pracować na terenie całego Europejskiego Obszaru Gosp., a więc i w Norwegii. Najpierw trzeba znaleźć pracę, a potem z umową w ręku udać się na policję i po prostu zarejestrować swój pobyt. Wtedy otrzyma się potwierdzenie rejestracji (ono zastąpiło pozwolenia na pobyt i prace).
    Co można załatwić z domu? Np. wysłać dokumenty dotyczące autoryzacji dyplomu (dla zawodów medycznych jest to instytucja: SAFH, dla wszystkich innych NOKUT. Na nostryfikację dyplomu medycznego czeka się ok. miesiąca i kosztuje to 1000 koron, nostryfikacja pozostałych dyplomów jest bezpłatna, ale czeka się na nią do 6 miesięcy)

    Jakbyście mieli jakieś pytania, albo coś byłoby dla Was niejasne - piszcie, postaram się odpowiedzieć. I w ogóle dziękuję za ciepłe słowa odnośnie bloga, mam nadzieję, że przyda się jak największej liczbie osób :)

    Pozdrawiam
    eve

    OdpowiedzUsuń
  6. Dzięki wielkie za szybką i konkretną odpowiedź... Co do nauki... mieszkam w takim miejscu, gdzie o naukę angielskiego trudno:) Język norweski to czarna magia tutaj... więc pozostaje mi samodzielna nauka... zdolny chłopak ze mnie (podobno:)) więc będę walczył z kursikiem :)

    Pozdrawiam Boryss

    OdpowiedzUsuń
  7. Trzymam kciuki za naukę i powodzenia! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak to mówiła moja znajoma, odnośnie pracy w Norwegii, murzyn (chyba nie znajdę bardziej "poprawnego" słowa) może rzucić gadkę o dyskryminacji na tle rasowym. A Polak...

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja rowniez przylaczam sie do grona witajacych Was po zimowych wakacjach. Zycze udanego 2011 roku, ktory jak widze juz rozpoczal sie pomyslnie, i troche czasu na kontynuowanie tego bardzo interesujacego bloga.
    Powodzenia zyczy Ataner.

    OdpowiedzUsuń
  10. Witam Eve
    Mam Parę pytań i Gdybyś na nie odpisała byłbym wdzięczny.
    Zacznę tak dostałem ofertę pracy w Norwegii od bezpośredniego pracodawcy stąd moje pytania:
    -czy lepiej podpisać umowę w Polsce żeby być pewnym że to nie jest kant
    -jak jest naliczany podatek dochodowy (od zarobków)i co trzeba zrobić żeby pracodawca nie odciągał mi ustawowych 50%
    -czy są jakieś ulgi w podatku jeżeli jestem żonaty i zostawiam w Polsce żonę i dziecko
    -jak wygląda sprawa ubezpieczenia socjalnego i zdrowotnego i jakich formalności trzeba dopełnić
    Będę bardzo wdzięczny za pomoc i gratuluję bloga
    Pozdrawiam Raff

    OdpowiedzUsuń
  11. Proszę zajrzyj do mnie (http://atanerblog.blogspot.com/) bo czeka tam na Ciebie niespodzianka. Nagroda czytelników!

    OdpowiedzUsuń
  12. Dotarłem do stycznia i do tego artykułu. Nasunęło mi się od razu kilka pytań:
    1. Ile kosztuje przeprawa promowa samochodem?
    2. Czy jest możliwość pojechania do Norwegii w ciemno do pracy w wakacje
    -jeżeli tak, to spać w samochodzie, pod namiotem, czy w ogóle inaczej?
    -Na budowie, bądź innej pracy fizycznej?
    (sporo potrafię zrobić samemu w budowlance, dlatego preferowałbym jednak mój wyuczony zawód)
    3. Czy jeśli znajdę pracę,czy jest opcja, żebym spał w samochodzie,czy pod namiotem, czy muszę się gdzieś zameldować?

    Wybaczcie,że odświeżam wątek, ale te pytania nasunęły mi się po przeczytaniu.

    OdpowiedzUsuń
  13. - z biletem promowym jest jak z samolotami - raz taniej, raz drozej, zalezy od terminu (weekendy drozej), sa rozne promocje, oferty, czasami bilet w dwie strony (dagstur w Colorline) jest tanszy od przeprawy w jedna strone (od zwyklej "bilpakke"). Mozesz liczyc 500 kr - ale to tylko usrednienie, orientacyjna kwota.
    - do pracy w ciemno mozesz pojechac i zapewne ja znajdziesz. Tylko mowa tu o pracy na czarno, bo legalna trzeba zwykle zalatwiac duzo wczesniej i w budowlance moze byc ciezko o prace legalna na 2 m-ce,w dodatku na lipiec, gdy caly kraj "stoi" - wspolne wielkie wakacje.
    A jak w ciemno jedziesz i pracujesz na czarno, to kamping i namiot na poczatek wystarcza. A jak masz mila aparycje, to nie powinno byc problemu z zamieszkaniem u ludzi, u ktorych wykonujesz prace - na czas jej wykonania.
    Do 3 m-cy mozna przebywac bez obowiazku meldunku

    OdpowiedzUsuń