Jesteśmy na urlopie rodzicielskim

Jesteśmy na urlopie rodzicielskim! Jak tylko ogarniemy się z naszym maluszkiem, powrócimy do aktualizacji bloga! Tymczasem życzymy wszystkim czytelnikom samych sukcesów w 2017 roku!

wtorek, 25 stycznia 2011

Wynajęliśmy mieszkanie!

Udało się!!!! Po tygodniu pełnym niepewności i generalnego doła w związku z rychłym brakiem dachu nad głową, w końcu podpisaliśmy wczoraj wieczorem umowę najmu uroczego mieszkanka w centrum równie uroczego miasteczka Grimstad. Kamień z serca.

A jak do tego wszystkiego doszło?

Przed weekendem Bob postanowił interweniować u swojego pracodawcy, aby ten pomógł nam coś znaleźć. Zaczęli od zamieszczenia ogłoszenia w gazecie (dodam, że dość rzucającego się w oczy ogłoszenia z logotypem cieszącej się zaufaniem klientów norweskiej firmy). Według ogłoszenia firma szukała mieszkania w dobrym standardzie dla pracownika, gwarantowała zapłacone czynsze itp. Generalnie nie wierzyłam, że ktoś się zgłosi. A tu niespodzianka – trzy telefony z propozycjami (co prawda jeden pan proponował mieszkanie od sierpnia, ale liczą się chęci;]). Próbowaliśmy równocześnie szukać na własną rękę, dzwoniąc do ogłaszających się w Internecie najemców. Mieliśmy jednego mocnego faworyta. Co prawda właścicielka upatrzonego mieszkania była delikatnie mówiąc dziwna i trudna w kontakcie, ale mieszkanie miała piękne.

W niedzielę do południa napisała sms'a z pytaniem, kiedy będziemy w Grimstad. Zależało nam na mieszkaniu, więc wsiedliśmy w samochód i pojechaliśmy. Przy okazji umówiliśmy się z dwiema innymi osobami, które same się z nami skontaktowały dzięki ogłoszeniu w gazecie.

Mieszkanie, na które sobie ostrzyliśmy ząbki było oczywiście jak marzenie i oczywiście (bo jakże by inaczej) nie zostało wynajęte nam (cytuje „ze względów praktycznych”). Dwa pozostałe, które oglądaliśmy były niestety dalekie od ideału. Pierwsze mieściło się w piwnicy i było tak wielkie, że z sypialni do kuchni mogłabym śmigać na rowerze. Drugie z kolei było nowiutkie i piękne, ale położone z dala od wszelkiej cywilizacji. Podsumowując: znów dół.

I w poniedziałek zdarzył się cud!

Sprawdziliśmy rano stronę z ogłoszeniami. Pojawiło się nowe mieszkanko. Dobra lokalizacja, normalny standard, przystępna cena. Bob od razu skontaktował się ze swoim przyszłym pracodawcą i poprosił żeby zadzwonił do właścicielki tego okazyjnego lokum, sprawdził stan mieszkania i jeśli wszystko będzie ok., wynajął je w naszym imieniu. Rzutem na taśmę udało się! Wysłana w naszej sprawie Norweżka dotarła na miejsce pierwsza, zareklamowała nas profesjonalnie, udzieliła referencji i właściwie załatwiła nam mieszkanie. Godzinę później właścicielka przestała odbierać już telefon ze względu na natłok chętnych! Nam pozostało tylko przyjechać kolejny raz do Grimstad, spotkać się z właścicielką, zobaczyć mieszkanie i podpisać umowy. Cóż… w kwestii wynajmu mieszkania chyba jednak lepiej skorzystać z pomocy Norwegów?!

Tymczasem martwimy się czekającą nas przeprowadzką i związanym z tym wynajmem dużego samochodu, sprzątaniem, pakowaniem… no ale nie narzekam. Najważniejsze jest to, że mamy gdzie się przeprowadzić. Do wysiłku z tym związanego już chyba przywykłam; w końcu to „dopiero” piąty raz w ciągu niespełna 2 lat ;]

4 komentarze:

  1. super ze sie udalo!pzdr ABW

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratuluję Eve, i ciepło pozdrawiam z Wrocławia

    Kuba

    OdpowiedzUsuń
  3. Proszę zajrzyj do mnie (http://atanerblog.blogspot.com/) bo czeka tam na Ciebie niespodzianka. Nagroda czytelników!

    OdpowiedzUsuń