Jesteśmy na urlopie rodzicielskim

Jesteśmy na urlopie rodzicielskim! Jak tylko ogarniemy się z naszym maluszkiem, powrócimy do aktualizacji bloga! Tymczasem życzymy wszystkim czytelnikom samych sukcesów w 2017 roku!

poniedziałek, 4 października 2010

Monarchia norweska, czyli po co Norwegom król, który nie ma władzy?

Myślę, że to pytanie równie dobrze można zadać Anglikom, Szwedom, Duńczykom, Hiszpanom i jeszcze kilku monarchiom współczesnego świata. Rola władców w tych krajach, podobnie jak i w Norwegii, jest symboliczna. Są nimi, bo tak było zawsze, taka jest tradycja i tak jest dobrze. A skoro jest dobrze, to po co to zmieniać? O ile w przypadku wymienionych przeze mnie państw można mówić o jako takiej ciągłości dynastycznej, o tyle w Norwegii sprawa się miała trochę inaczej. Cofnijmy się nieco w czasie.

Jest rok 1905. Na ziemiach polskich wybuchają powstania antyrosyjskie, Rosja toczy wojnę z Japonią, a Norwegia po 369 latach odzyskuje suwerenność. Przez wszystkie te lata oficjalnymi władcami kraju fiordów byli potomkowie duńskiej (przez pierwsze 278 lat), a potem szwedzkiej dynastii (od roku 1814 do 1905). Tak więc po odzyskaniu niepodległości nie było komu zasiąść na tronie odrodzonego państwa (potomkowie norweskiej dynastii królewskiej nie dożyli niepodległości swojej ojczyzny). Ówczesny rząd pod przywództwem Christiana Michelsena zwrócił się więc do duńskiego księcia Carla z prośbą o objęcie tronu Norwegii. Ten zgodził się pod warunkiem, że taka też będzie wola ludu. Rozpisano referendum, w którym zapytano norweskich mężczyzn (kobiety uzyskały prawo głosu 8 lat później), czy chcieliby aby królem Norwegii został książę duński Carl. Społeczeństwo norweskie podeszło do kandydatury niezwykle entuzjastycznie i 25 listopada tegoż samego roku przybył Carl do Oslo wraz ze swoim małym synem Alexandrem.

Po przybyciu do swojego nowego królestwa Carl przyjął imię Haakon VII, a swojemu potomkowi zmienił imię na Olav. Oba imiona są zaliczane do tradycyjnie królewskich imion norweskich. Wybór przez rząd norweski księcia Carla nie był przypadkowy. Jego małżonką była angielska księżniczka Maud, a rząd norweski proponując objęcie tronu jej mężowi liczył, że w ten sposób zapewni sobie pomyślne stosunki z Anglią. Dodatkowo Carl był potomkiem późniejszego króla duńskiego i jednocześnie wnukiem króla szwedzkiego.

Król Haakon (ex Carl) dał się poznać jako oszczędny monarcha, który swoim postępowaniem zaskarbił sobie przychylność ludu. Wywiązywał się ze swoich konstytucyjnych obowiązków, nie nadużywając przy tym władzy. W 1940 roku, po kapitulacji Norwegii, wraz z następcą tronu i całą rodzinną udał się na emigrację do Anglii. Po wojnie powrócił do kraju, gdzie witany był przez naród z największą radością. Zmarł w 1957 roku.

Koronę objął Olav V. Jeszcze jako następca tronu zyskał on sobie przychylność narodu, zdobywając nagrody w konkursach skoków narciarskich na królewskiej skoczni Holmenkollen, a także reprezentując Norwegię w żeglarstwie na igrzyskach olimpijskich.
Sympatia do króla wzrosła jeszcze bardziej w 1973 roku. Wówczas w związku z kryzysem paliwowym wprowadzono restrykcje w używaniu samochodów i w niedziele wolno było korzystać tylko z publicznych środków transportu. Król Olav zrezygnował z przywilejów monarchy i stosując się do przepisu, wybrał się na narty tramwajem! Cały kraj obiegło zdjęcie, na którym ubrany „po cywilnemu” król pokazuje konduktorowi bilet do kontroli.

Olav V, podobnie jak jego ojciec, wybrał sobie na żonę osobę z kręgu europejskich monarchów – szwedzką księżniczkę Märthe. Był to jednak ostatni związek tego typu w norweskiej rodzinie królewskiej. Potomkowie Olava przestali bowiem przywiązywać wagę do „królewskiej” krwi swoich partnerów życiowych.


Kiedy syn Olava i następca tronu – Harald V - po dziewięciu latach utrzymywanego w tajemnicy związku z dziewczyną z ludu, Sonją Haraldsen, otrzymał zgodę ojca na ślub, prasa ogłosiła szybki koniec monarchii. Decyzja spotkała się również z falą krytyki ze strony narodu. Po fakcie okazało się jednak, że przyszła królowa Sonja nie tylko zyskała przychylność poddanych, ale stała się swoistym symbolem łączącym naród z rodziną królewską.

Harald V objął tron w 1991 roku - po śmierci swojego ojca. Również on zapisał się w sportowej historii Norwegii, wygrywając w 1987 roku mistrzostwa świata w żeglarstwie. Jego dzieci - księżniczka Märtha Luise i następca tronu Haakon Magnus chodzili do zwyczajnych szkół, a na swoich partnerów życiowych wybrali sobie osoby spoza kręgu królewskiego.

Szczególnie kontrowersyjna była decyzja następcy tronu. Haakon na żonę wybrał sobie Mette-Marit Tjessem Høiby. O ile to, że była dziewczyną „z ludu”, naród mógł wybaczyć, to już to, że miała dziecko z innym mężczyzną z wcześniejszego związku, a Haakon zamieszkał z nią jeszcze zanim się zaręczyli, powodowało, że cała sprawa była szeroko dyskutowana. Oczywiście teraz cały naród uwielbia Mette-Marit, a kolorowa prasa docenia jej dobry gust i urodę. Rok po ślubie Haakona jego siostra wyszła za mąż za popularnego pisarza norweskiego Ariego Behna.

Równouprawnienie w Norwegii nie mogło ominąć także dworu królewskiego. W 1991 roku, na wzór angielski, szwedzki i duński, uchwalono prawo pozwalające dziedziczyć koronę królewską także kobiecym potomkom. Dotyczy to oczywiście kobiet urodzonych po 1991 roku. Dlatego pierwszą, która skorzysta na nowym prawie jest kilkuletnia obecnie córeczka Haakona Magnusa i Mette-Marit, księżniczka Ingrid Alexandra. Obecnie jest druga (po swoim ojcu) w kolejce do objęcia norweskiego tronu. Ingrid Alexandra w tym roku rozpoczęła naukę w zwyczajnej szkole podstawowej i jak wszystkie dziewczynki w jej wieku, peszy ją obecność dziennikarzy i telewizji. Z kolei jej mama – Mette Marit – rozpoczęła właśnie trzeci rok studiów na jednej z najbardziej prestiżowych norweskich uczelni.

Tak w skrócie wygląda historia obecnie panującej dynastii królewskiej w Norwegii. Podobnie jak w Anglii, król pełni funkcję reprezentacyjną na arenie międzynarodowej, a także oficjalnie (podobnie jak to czyni angielska królowa) powołuje rząd. Król jest też jedyną osobą w państwie, z której nie żartuje się i o której nie mówi się źle. Zasady tej nie łamie nawet prasa!

2 komentarze:

  1. Hej, Twój blog jest świetny. Co prawda nie mieszkam w Norwegii, ale pasjonuje mnie ten kraj, a dzięki Tobie poznaje go coraz lepiej. Z przyjemnością czyta się każde Twoje słowo. Pozdrowienia z Polski :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam . Macie bardzo ciekawy blog. Bardzo przyjemnie się go czyta i dzięki niemu zainteresowałam się bardziej tym cudownym krajem.

    Mam małą prośbę. Czy moglibyście opublikować coś o patriotyźmie Norwegów? Ich stosunku do kraju, narodowości itp.? Byłabym bardzo wdzięczna. ; )

    Z góry dziekuję .

    OdpowiedzUsuń