Jesteśmy na urlopie rodzicielskim

Jesteśmy na urlopie rodzicielskim! Jak tylko ogarniemy się z naszym maluszkiem, powrócimy do aktualizacji bloga! Tymczasem życzymy wszystkim czytelnikom samych sukcesów w 2017 roku!

poniedziałek, 18 października 2010

Jak Norwegowie odkrywali świat


Nazwiska: Fridtjof Nansen, Roald Amundsen czy Thor Heyerdahl wielu Polakom mówią niewiele. Tymczasem w Norwegii, skąd wszyscy trzej panowie pochodzą, są oni zaliczani do grona bohaterów narodowych, a w Oslo są nawet muzea im poświęcone.

Wszyscy trzej byli naukowcami i podróżnikami. Pierwszy z tego grona - Nansen (1861-1930) – początkowo zasłynął jako popularator narciarstwa w swoim kraju. Wszystko za sprawą pewnej wyprawy, na którą wybrał na nartach roku pańskiego 1888. Wyprawa trwała ponad miesiąc i polegała na przejściu Grenlandii. Całej Grenlandii. Na nartach! Ze wschodu na zachód. Nansen chciał w ten sposób udowodnić, że wyspa jest w całości pokryta lodem. Kiedy podróżnicy dotarli do Godthåb okazało się, że na Grenlandii przyjdzie im spędzić jeszcze kilka miesięcy. Ostatni statek płynący do Europy opuścił wyspę dwa miesiące wcześniej. Nansen zimę spędził w igloo z Eskimosami, poznając ich metody przetrwania. Nauka ta – jak się później okazało - była niezwykle przydatna.

Raz zasmakowana przygoda spodobała się Nansenowi tak bardzo, że postanowił spróbować jej ponownie. Tym razem zafascynował go artykuł o statku, który zatonął u brzegów Wysp Nowosyberyjskich, a odkryty został na południowym krańcu Grenlandii. Jak to możliwe? Nansen stwierdził, że istnieją prądy morskie. Postanowił je wykorzystać aby dostać się na Biegun Północny. Był rok 1893, kiedy zaprojektowany przy współudziale Nansena statek Fram (nor. Naprzód) opuścił Oslo. Dziób statku został dodatkowo wzmocniony, tak aby mógł taranować dryfujący lód. W 1895 roku Nansen zorientował się, że statek za bardzo zboczył na wschód i nie dotrze do Bieguna Północnego. Zdecydował się wraz z Hjalmarem Johansenem opuścić Fram i udać się na nartach (a jakże!) na podbój Bieguna Północnego. Osiągnąć celu im się nie udało. Z powodu bardzo trudnych warunków musieli zawrócić. Wracając spędzili zimę na Ziemi Franciszka Józefa, gdzie Nansen mógł wykorzystać w praktyce nabytą od Eskimosów wiedzę.

Po powrocie do kraju, Nansena przyjęto jak bohatera narodowego, a zainspirowany przez niego rejs statku Fram przyczynił się do rozwoju nowej dziedziny wiedzy, a mianowicie oceanografii.

Statek Fram po nieudanej wyprawie na północ nie przeszedł jednak na emeryturę. W roku 1910 postanowił skorzystać z niego drugi z bohaterów tego tekstu, Roald Amundsen (1872-1928). Bycie pierwszym, który zdobędzie Biegun Północny było jego największym marzeniem. Niestety miał pecha, bo ubiegł go Amerykanin Robert Peary. Ale skoro jeden biegun został zdobyty - jest jeszcze drugi do osiągnięcia. Na jego podbój wyruszyła już co prawda wcześniej ekspedycja z Wielkiej Brytanii, ale Amundsen postanowił stanąć do wyścigu o miano zdobywcy Bieguna Południowego. Miał pod tym względem więcej szczęścia niż Nansen, bo udało mu się osiągnąć zamierzony cel (dokładnie 14 grudnia 1911 roku), wyprzedzając swojego angielskiego rywala Roberta Scotta. Sam Scott przypłacił wyprawę na Biegun Południowy życiem. Amundsen zapisał się także w historii wraz z Oscarem Wistingiem, jako dwaj pierwsi, którym udało się osiągnąć oba bieguny (Amundsen osiągnął Biegun Północny na sterowcu „Norge”).

Zarówno Nansena jak i Amundsena oraz ich przygody można bliżej poznać wybierając się do Muzeum statku Fram w Oslo (Frammuseet), z którą to łodzią obaj byli związani. Budynek muzeum ma charakterystyczny trójkątny kształt. Musi mieć, bo inaczej nie zmieściłby się w nim oryginalny statek Fram, na który można wejść i zwiedzić zaglądając do kajut wszystkich uczestników wyprawy Amundsena.

Ostatni z podróżników, Thor Heyerdahl (1914-2002) w przeciwieństwie do swoich poprzedników nie wyprawiał się na odległe zimne krańce ziemi. Postanowił natomiast udowodnić, że Wyspy Polinezji mogły zostać skolonizowane przez mieszkańców Peru. Aby udowodnić swoją teorię zbudował tratwę z drzewa balsy, nazwaną Kon-Tiki. Łódź w 1947 roku wyruszyła z Callao w Peru, a po czterech miesiącach dotarła do archipelagu Tuamotu (bagatela 8 tys. km do Ameryki Południowej). Tym samym Heyerdahl udowadnił, że Peruwiańczycy mogli skolonizować Polinezję. Nie był to jednak koniec wypraw na „starożytnych” łodziach. W 1969 roku Heyerdahl postanowił udowodnić, że mieszkańcy starożytnego Egiptu mogli dotrzeć do Ameryki. W tym celu wybudował papirusową łódź Ra. Pierwsza z prób zakończyła się jednak niepowodzeniem, załoga musiała opuścić Ra 500 km od Barbadosu. Druga z wypraw, z roku 1970, zakończyła się jednak sukcesem.

Łódź Kon-tiki również doczekała się swojego muzeum – Kon-Tiki Museet, także w Oslo. Można tam zobaczyć drewnianą tratwę, która przepłynęła z Ameryki Południowej do Polinezji, ale także papirusową łódź. Można również dowiedzieć się wiele o zmarłym całkiem niedawno Heyerdahlu.
Obie jednostki (Fram i Kon-Tiki) „mieszkają po sąsiedzku”. Muzea im poświęcone znajdują się w Oslo na Półwyspie Bygdøy, na który można się dostać tramwajem wodnym spod Ratusza.

Warto na koniec przypomnieć, że odkrywanie i zamorskie podróże Norwegowie mają we krwi. Wikingowie na przełomie X i XI wieku kolonizowali szereg wysp między Norwegią a Ameryką Północną (m.in. Islandię, Grenlandię, a także założyli irlandzką stolicę – Dublin). Również oni - na długo przed Krzysztofem Kolumbem i jako pierwsi - dotarli do wybrzeży Ameryki Północnej (prawdopodobnie do Półwyspu Labrador).

3 komentarze:

  1. Fajnie byłoby napisać o podróżach po Norwegii samochodem, my byliśmy ostatnio i pomimo że szukaliśmy wcześniej informacji nie mieliśmy pojęcia jak długie są tam tunele pod miastami czy pod fiordami, przykładem niech będzie tunel Laerdal o długości 24,5 km - Oslo Bergen albo Hitra Tunnel 4,5 km pod wodą.
    A zaskakujące jest gdy wjeżdżasz do Oslo a tam zamiast górą to dołem jedziesz :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No trochę pojechałaś.. ;)
    Nie wierzę, że te trzy nazwiska są w Polsce nieznane. A może to ja mam takie skrzywienie tylko... :)
    O Amundsenie czytałem ostatnio ciekawą książkę: Kappløpet mot Sydpolen o tym jak to Amundsen i Scott się przygotowywali do zdobywania bieguna. Każdy też chyba zna Kon-Tiki ekspedisjonen Heyerdahla. Fantastyczna lektura i zapewne przetłumaczona na polski.

    <a href="http://59nord>w Norwegii na żaglach</a>

    OdpowiedzUsuń
  3. Polecam książkę, z której korzystałem przy pisaniu magisterki :)

    Mowat Farley
    Wyprawy Wikingów

    OdpowiedzUsuń