Jesteśmy na urlopie rodzicielskim

Jesteśmy na urlopie rodzicielskim! Jak tylko ogarniemy się z naszym maluszkiem, powrócimy do aktualizacji bloga! Tymczasem życzymy wszystkim czytelnikom samych sukcesów w 2017 roku!

poniedziałek, 16 sierpnia 2010

Ile języków urzędowych ma Norwegia?

Wydawałoby się, że odpowiedź na to pytanie jest prosta – jeden, norweski (tak przynajmniej sugeruje niezastąpiona ciocia Wikipedia). Tymczasem im bardziej w las tym ciemniej, bo okazuje się, że w Norwegii języków urzędowych jest trzy, z czego dwa to de facto – norweski, ale nie ubiegajmy faktów, bo oto przedstawiam krótką historię języka norweskiego.

Norweskie języki narodowe mają ścisły związek z historią kraju. Otóż roku pańskiego 1397 zawarta została unia kalmarska pomiędzy Norwegią, Danią i Szwecją. Ta ostatnia wyłamała się z unii w połowie XVI w. Przez ponad 400 lat wpływy duńskie w Norwegii były tak silne, że zdominowały życie przeciętnego Norwega do tego stopnia, że posługiwał się on na co dzień językiem duńskim. Panowanie duńskie dość gwałtownie zakończył rok 1814, a swój udział w tym procesie miał pewien niewysoki Francuz z manią wielkości. Otóż, państwo duńsko-norweskie było sprzymierzeńcem Napoleona, a co za tym idzie naturalnym antagonistą Anglii, z którą z kolei sojusz zawarła Szwecja. Kiedy Napoleon przegrał, Norwegia dostała się w nagrodę Szwecji.

Burzliwy XIX wiek to okres budzenia się tożsamości narodowych i Norwegii też to nie ominęło. Pojawił się problem z językiem. Przez wiele lat używano powszechnie duńskiego i był to język, w którym pisane były książki i w którym się uczono. Jednocześnie w kraju coraz silniej dążono do używania języka rdzennie norweskiego. Pewien pan - Ivar Aasen - spędził mnóstwo lat na badaniu dialektów, z których następnie wyodrębnił się język – landsmål (język ojczysty), jednocześnie jednak ciągle używano języka duńskiego. Knud Knudsen dla odmiany, mniej więcej w tym samym czasie, znorwegizował duńską pisownię i wymowę i w ten sposób powstał riksmål (język królestwa). W 1885 roku zarówno landsmål jak i riksmål uznano za języki urzędowe Norwegii. W 1929 landsmål przekształcił się w nynorsk (nowonorweski), a riksmål w bokmål (mowa książek). Trzecim językiem "narodowym" Norwegii jest język Saamów (w Polsce powszechnie błędnie nazywanych Lapończykami). Samowie mają swoje szkoły, parlament (funkcja czysto doradcza), a nawet wiadomości radiowe w swoim języku.

W Norwegii najpopularniejszy jest bokmål (posługuje się nim ponad 80% ludności). W tym języku podawane są wiadomości w mediach, pisane książki, gazety (w większości), pokazywane filmy w telewizji. Jednocześnie jest kilka regionów (ok. 15% ludności Norwegii) z typowym nynorskiem.
Żeby nie było zbyt łatwo, w całej Norwegii jest jednak mnóstwo dialektów wewnątrz danego języka. Kiedy zwykły przeciętny człowieczek po kursie bokmåla (taka ja dla przykładu) przygląda się dialektowi w lokalnych gazetach, odnosi wrażenie, że pisane są one przez analfabetów. Dialekty potrafią różnić się od siebie na przestrzeni kilku kilometrów (każde miasteczko czy wioska może mieć swój własny dialekt, z inną wymową i różnicami w nawet podstawowych słowach). W Norwegii każdy mówi po swojemu i nie należy się dziwić kiedy Norweg do Norwega mówi "Hva sier du?" (co mówisz?). Kłopoty ze zrozumieniem dialektów wśród rdzennej ludności nie są wcale takie rzadkie

Na koniec ciekawostka. Większość dzieci serdecznie nienawidzi "pana od nynorsk'a", ponieważ przez twórcę tego języka, na egzaminach muszą zaliczać dwa języki: bokmål i nynorsk. A zaznaczyć trzeba, że nie są one wcale bardzo podobne do siebie. Równość języków gwarantuje konstytucja. W praktyce wygląda to tak, że np. każdy kto zwraca się do urzędu państwowego z zapytaniem w swoim języku, powinien dostać odpowiedź w tym samym języku.

Ten wpis dedykuję Dorocie, która zasugerowała po jednym z moich maili do niej, że informacja o językach urzędowych Norwegii powinna się znaleźć na blogu. Dzięki za inspirację;]

Trochę dawno nie pojawiał się żaden wpis na blogu, ale w najbliższym czasie obiecuję nadrobić zaległości. Niebawem wytłumaczę czym są drezyny i gdzie na południu Norwegii można się nimi przejechać, opowiem skąd się wzięło powiedzonko „taka ciemność, jakiej w życiu nie widziałam”, będzie też o Polce rozmawiającej po angielsku z dwoma starymi Niemcami w Norwegii :D

1 komentarz:

  1. ciekawe te opisy i pewnie niezwykle pomocne tym wszystkim ktorzy jeszcze niepewnie sie tutaj czuja. Podziwiam! Po tak krotkim czasie (a tak naprawde, jak krotkim) tyle juz o norwegii i Norwegach wiedziec! naprawde ten kraj i jego mieszkancow bardzo musicie chyba lubic. Inaczej i chec poznawania duzo mniejsza jest. Pozdrawiam serdecznie!!

    OdpowiedzUsuń