Jesteśmy na urlopie rodzicielskim

Jesteśmy na urlopie rodzicielskim! Jak tylko ogarniemy się z naszym maluszkiem, powrócimy do aktualizacji bloga! Tymczasem życzymy wszystkim czytelnikom samych sukcesów w 2017 roku!

sobota, 7 sierpnia 2010

Brunost (brązowy ser) – najbardziej norweski z norweskich


Nieco ponad rok temu spróbowałam go po raz pierwszy. Podchodziłam do niego podejrzliwie - przecież do tej pory tylko twaróg jadłam na słodko, ale nie ser, który konsystencją przypomina znaną i lubianą goudę! Dałam się namówić Bobowi na kromeczkę ciemnego chleba z brunostem i truskawkowymi powidłami domowej roboty i… zakochałam się w tym smaku! I tak odkąd przeprowadziliśmy się do Norwegii śniadanie nie może się odbyć bez choćby kromeczki chleba z brązowym serem ;]

Brunost (z norw. brązowy ser) jest wyrobem typowo norweskim, choć według Store Norske Leksikon (leksykon, którym posiłkowałam się przy pisaniu tego tekstu), niektóre jego odmiany można znaleźć w różnych zakątkach świata.

Od żółtego sera, do którego Polacy są przyzwyczajeni, brunost różni się przede wszystkim barwą (od miodowej do intensywnie brązowej), ale też smakiem (raczej słodki) i procesem wytwarzania. Otóż norweski brązowy ser robi się z serwatki, czyli de facto produktu ubocznego wytwarzanego przy produkcji tradycyjnego sera żółtego. Do serwatki dodaje się mleko i/lub śmietanę. Najprawdziwszy brunost (ekte geit - ser kozi) robi się właśnie z produktów mlecznych pochodzących w 100% od kozy (serwatka, mleko, śmietana). Najpopularniejszym jest Gudbrandsdalost, do którego produkcji używa się serwatki i mleka pochodzenia krowiego, ale dodaje się także mleko kozie. Fløtemysost jest produktowany z serwatki, mleka i śmietany pochodzenia krowiego.

Przepis na produkowany obecnie Gudbrandsdalost opracowany został na podstawie domowej receptury Anne Haav, która w połowie XIX wieku zaczęła przyrządzać tłusty ser brązowy, podobny do tego, który obecnie można kupić w norweskich sklepach.

Brunost w zależności od zawartości w nim wody może mieć konsystencję smarowidła (Prim) lub jest pakowany w kostki. Ten ostatni kroi się przy pomocy specjalnej łyżki do sera.

Produkcja sera brązowego wymaga sporego doświadczenia, ponieważ ser może się łatwo przypalić. Najpierw serwatkę gotuje się z letnim mlekiem w wielkiej kadzi. Następnie dodaje się śmietanę i odparowuje wodę. Następnie gotuje się do momentu uzyskania 75% suchej masy. Ciśnienie w garnku wyrównuje się powoli z atmosferycznym, a następnie przechodzimy do najważniejszych 15 minut produkcji brunosta. To właśnie ostatni kwadrans powoduje, że zawarta w mleku laktoza krystalizuje się i nadaje serowi charakterystyczny słodki smak i kolor. To właśnie cukier powoduje, że wtedy ser może się przywrzeć do kadzi, co sprawi, że ser będzie miał posmak i zapach spalenizny.

Rocznie w Norwegii produkuje się 12.000 ton brunosta, około połowę tej liczby stanowi Gudbrandsdalost, 30% to fløtemysost, 8-10% ekte geit ost. Pozostałe 10-12% to różne odmiany wcześniej wymienionych serów (o mniejszej zawartości tłuszczu, z dodatkiem przypraw itp.) oraz sery według domowych przepisów.

Być w Norwegii i nie spróbować brunosta, to jak być we Włoszech i nie spróbować pizzy, albo być Szkocji i nie napić się whisky. Brunost uważany jest za tradycyjny dodatek do kanapek i zajadają się nim tutaj wszyscy od najmłodszych po najstarszych. Często dodaje się go do uwielbianych przez Norwegów wafli (gofry).

Wszyscy, którzy zdecydują się nas odwiedzić w Norwegii mogą być pewni, że kanapka z brunostem ich nie ominie ;]

27 komentarzy:

  1. Uwielbiam ten ser :) Jedna z najsmaczniejszych rzeczy, jakie w życiu jadłam ! Tylko brakuje mi go w Polsce ... można go gdzieś kupić ?

    OdpowiedzUsuń
  2. zgadzam się, też go uwielbiam, ale gdzie go zdobyć w Polsce????

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. można go kupić na biobazarze przy Soho Factory w każdą sobotę (100% kozi lub krowio-kozi), wyrób bio-eko itp., jest pyszny

      Usuń
  3. O ile mi wiadomo, w Polsce brunost nie jest dostępny w żadnym sklepie. Jedyna szansa to po prosić znajomych z Norwegii, żeby przywieźli zapasy ;) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Wlasnie kolezanka Dunka, z ktora mieszkam wybiera sie do Norwegii i mam zamiar poprosic ja o kupno tego niezwyklego sera! /Przed chwila tez odkrylam, ze moge go kupic w sklepiku/knajpie w centrum Londynu- mieszkam tu od jakiegos czasu/
    Bedac kiedys w Norwegii wpadlam na pomysl zrobienia pizzy wlasnie z tym serem. Dodalam rybe /chyba w sosie pomidorowym/ oczywiscie na spod ketchup i na pewno kukurydza do tego. Nie pamietam czy cos jeszcze, ale byla Swietna, Niespotykana i tesknie za nia. Chocby po to zeby wrocic do tamtych czasow.
    Pozdrawaim :) Kasia

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedyś kupiłem w Warszawie w Mini Europie ...

    OdpowiedzUsuń
  6. Ha! Ser wyśmienity. Jadłam, jadłam i ...jadłam i jeszcze chcę :)
    Goszczona byłam u rodziny norweskiej po królewsku, ale nawet po najbardziej obfitym i wspaniałym posiłku znalazło się miejsce dla tego serka. Jak twierdzi moja córka, mieszkająca w Norwegii od roku, każdy ulega. Dopiero po kilkunastu miesiącach pasienia się tym serem, pokusa staje się mniejsza.
    Norwegia surowa, ale cudna, zwiedziłam Lofoty, deptałam po górkach białymi nocami. Coś przepięknego! Niezapomniane widoki z gór, ok 2-3 w nocy, wokół cisza, żywej duszy w promieniu kilometrów i wiszące nad horyzontem słońce!"Moi" Norwegowie powściągliwi,jak to ludy północy, ale serca złote. Już czekam na następne z Nimi spotkania.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja właśnie dostałem od znajomej z Norwegii pudełeczko pasty z napisem Prim oraz kostkę brązowego niby sera o dziwnym trochę kozim posmaku i dominującej nucie kajmaku. Jem i nie dowierzam, że można dodać tyle cukru do sera :). A dzięki temu artykułowi i waszym komentarzom wiem co właśnie spożywam. Robię to trochę inaczej niż autorka bo zamiast powideł dałem ketchup.

    OdpowiedzUsuń
  8. Wiecie może czy można go obecnie dostać w Polsce?Wujek go przywiózł Z Norwegi i jest pyszny! Do chwili obecnej mam ten smak w ustach :) Tylko czy można dostać go w Polsce? Na pewno bym go zakupiła jeżeli bym gdzieś go dostała

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak mi go przywiózł mąż do PL to wcale mnie nie zachwycił, ale w NO każde śniadanie zaczynam od brunuścika ze świeżym chlebkiem i kawką - MNIAM!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. dostanę tego brunosta w szwecji? w te wakacje się wybieram i kupiłabym trochę

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja tez uwielbiam, z ciemnym pieczywem i dzemem, mniam :), ale gdy zawiozlam do Polski, to moja rodzinka jakos specjalnie zachwycona nie byla ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja raz próbowałam tego sera i nie dałam rady go przełknąć, musiałam wypluć..;P;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A którego rodzaju próbowałaś? Ja na przykład nie lubię przetworów z koziego mleka, więc zawsze wybieram Fløtemysost, który jest wyłącznie z krowiego mleka. Zanim kupiłam go pierwszy raz bałam się słodkiego smaku. Niepotrzebnie. Serek jest boski, delikatnie słony i rozpływa się w ustach. A cukier? Efekt jest taki jak przy solonym kremie karmelowym, albo prawdziwym, solonym maśle orzechowym. I chociaż smak jest oczywiście inny niż wymienione specjały, to połączenie słodyczy i słoności jest podobne. Dla mnie zdecydowanie dominuje smak słony. Mniammm...

      Usuń
  13. Gudbrandsdalost - pierwszy kontakt - zdziwienie, smakuje troche jak mleko w proszku. Ser najlepiej smakuje do piwa :D albo na gorącej, świeżej bułce (kupuje takie w paczkach do pieczenia) super sprawa. do tego szklanka zimnego mleka.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja kupiłam na allegro - oczywiście, tylko i wyłącznie kozi (uwielbiam i mleko kozie i przetwory z niego). To cudownie wspaniały ser o ferii smaków marzącej się niejednemu koneserowi jadła. No i jeszcze na dodatek bardzo zdrowy. Mleko kozie i jego przetwory są najłatwiej przyswajalnymi przez ludzki organizm. Niestety w Polsce koza cały czas jest traktowana po macoszemu i nazywana krową biedaków -szkoda. A ser polecam ze wszech miar.

    OdpowiedzUsuń
  15. a ja mam trzy kostki tego sera, dostałam od norweskiej rodzinki, bez niczego nie potrafię go zjeść, macie jakies przepisy na delikwenta?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli nie masz pomysłu - ja chętnie odkupię kostkę :) Pozdrawiam. Iwona.

      Usuń
  16. Też mam kilka kostek tego sera, przywiozłam więcej po ostatnim wypadzie do Norwegii :) Jednak tylko część rodzinki za nim przepada, więc chętnie się podzielę :)
    Pozdrawiam,
    Justyna

    OdpowiedzUsuń
  17. Cześć,

    Jeżeli jesteście chętni, to sprzedaję właśnie na allegro kilka kostek przywiezionych z Norwegii.

    http://allegro.pl/show_item.php?item=4009056817

    OdpowiedzUsuń
  18. O rany spóźniłam się na aukcje ;((((((((((((((((((((

    Nie ma ktoś jeszcze na sprzedaż albo nie może przywieść z Norwegii?

    OdpowiedzUsuń
  19. Odpowiedzi
    1. Najlepiej spróbować:) każdy ma swój sposób na BRUNOSTA-z dżemem,powidłami,keczupem,na grzance,naleśniku,kanapce,toście,w cieście.... słodko-słony,jakby czekoladowy smak----porywa i już nie zostawia.Ja w ciągu dnia zjadam pół kg ! jestem już uzależniona :) Polecam spróbować- żaden żółty ser,o takiej jakości za tą cenę nie dostanie się w Polsce- mam,BRUNOSTY-świeżo przywiezione z Norwegii-wystawiłam na allegro
      tutaj:
      http://allegro.pl/brunost-gudbrandsdalsost-brazowy-ser-norweski-i4922437014.html
      i na OLX tutaj :
      http://olx.pl/oferta/pyszny-norweski-ser-o-unikalnym-smaku-czekoladowo-slonym-1kg-pycha-CID757-ID8gxo9.html
      ZAPRASZAM !

      Usuń
  20. Można go dostać w CH Land w Warszawie przy metrze Służew. Sklepik z serami z całego świata

    OdpowiedzUsuń
  21. Brunost można kupić w Szkole Języka Norweskiego Zoozanko w Warszawie. Zawsze kiedy ktoś z naszej ekipy, rodziny czy znajomych jedzie z Norwegii do Polski przywozi nam kilka opakowań. Co ciekawe, też mieścimy się przy metrze Służew! Zapraszamy! Tylko warto napisać najpierw na biuro@zoozanko.pl spytać czy akurat jest dostępny.

    OdpowiedzUsuń
  22. Właśnie wróciłam z Norwegii i przywiozłam brunosta krowio-kozi, zajadałam dzisiaj z nim naleśniki, dodatkowo smarowałam powidłami, pychota :)

    OdpowiedzUsuń