Jesteśmy na urlopie rodzicielskim

Jesteśmy na urlopie rodzicielskim! Jak tylko ogarniemy się z naszym maluszkiem, powrócimy do aktualizacji bloga! Tymczasem życzymy wszystkim czytelnikom samych sukcesów w 2017 roku!

środa, 7 lipca 2010

Norweskie festiwalowe lato nad morzem


Lato na południu Norwegii w pełni. Pogoda jest tak słoneczna, że lokalnym zbiornikom wody grozi wyschnięcie. Władze komuny zarządziły zakaz używania wody do zraszania domowych ogródków (Bob mówi, że zakaz nie dotyczy mojego ziołowego ogródka;]). Mimo zagrożenia suszą ludność tutejszych nadmorskich miasteczek od dawna ma wypełniony terminarz imprez letnich na świeżym powietrzu.

Pokrótce pisałam już o niektórych wydarzeniach, które miały miejsce od naszego przyjazdu. Jutro zaczynają się Dni Kaperskie. Impreza potrwa do niedzieli. Będą inscenizacje, pianaparty dla najmłodszych, koncerty, jarmarki, promocje w butikach, wesołe miasteczko i jak zwykle mnóstwo ludzi w centrum. Z okazji tego wydarzenia do lokalnej gazety dołączony został, dwukrotnie przewyższający ją objętością dodatek z dokładnym programem eventu, opisem wszystkich wydarzeń towarzyszących, reklamami sklepów oferujących swoje produkty w promocyjnych cenach oraz zdjęciami z Dni Kaperskich z poprzednich lat.

Nie jest to jedyna impreza, która w tym tygodniu miała miejsce u nas. Nie dalej jak 2 dni temu tutejsze dzieciaki mogły się bawić na swoistego rodzaju festynie zorganizowanym przez rozgłośnię radiową (coś jak polskie Lato z Radiem…). Były konkursy, zabawy, gratisy. Popołudniu wszystkie dzieciaki biegały obładowane kolorowymi kartonami z napojami, które otrzymywały bezpłatnie.

Wcześniej pisałam na blogu o Festynie Amerykańskim, z którego zdjęcia opublikowaliśmy w Galerii. Po jego zakończeniu gazety pisały, że podczas imprezy kończącej Festiwal, na zamontowanym pod sceną parkiecie tańczyło ponad 1000 osób w różnym wieku. Mnie najbardziej ujęła pewna para staruszków, która miała niemałe trudności z chodzeniem, a jednak za każdym razem kiedy zespół grał jakąś skoczną muzykę wychodziła na parkiet i przy aplauzie zgromadzonych tańczyła. Niektórzy przebierali się w stroje rodem z Ameryki. Obowiązkowym dodatkiem do stroju był kapelusz, najlepiej kowbojski. No i te wszystkie amerykańskie auta… dla miłośników czterech kółek był to prawdziwy raj.

Na festynie był też (a jakże!) polski akcent. Wesołe miasteczko, które zapewniało atrakcje dzieciom i młodzieży, podczas gdy rodzice pląsali w rytm hitów country, prowadzone było przez naszych rodaków. Śmialiśmy się, że pan Romek ma dyżur w kasie, a pan Zbyszek z panem Bronkiem obsługują strzelnice. Z okazji Dni Kaperskich też przyjechało wesołe miasteczko, ciekawe czy i tym razem usłyszymy swojskie „k***a” przechodząc obok karuzeli dla maluchów.

Wygląda więc na to, że bez względu na to, czy jest to nadmorska miejscowość w Polsce, czy w Norwegii lato wygląda tak samo. W najbliższym czasie czeka nas airshow, wyścigi łódek, mecze siatkówki plażowej w centrum miasta, wizyty cruisów… nie ma co -  dzieje się;]

Zobacz galerię zdjęć z Festiwalu Amerykańskiego!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz