Jesteśmy na urlopie rodzicielskim

Jesteśmy na urlopie rodzicielskim! Jak tylko ogarniemy się z naszym maluszkiem, powrócimy do aktualizacji bloga! Tymczasem życzymy wszystkim czytelnikom samych sukcesów w 2017 roku!

wtorek, 15 czerwca 2010

Norweska Solidarność


Tutaj mówi się o nich bez przerwy, jednak ich norweska odmiana nie jest prawie w ogóle komentowana w Europie. Znacznie częściej mówi się o tych francuskich, w Paryżu. Strajki. W Polsce naszych rodziców były dość powszechne, a w naszej polegają na wycieczkach autokarowych uciśnionej grupy zawodowej pod Sejm lub znanych i lubianych głodówkach. Jaki to przynosi kraju skutek można poczytać w mediach.

Tymczasem norweskie strajki to coś zupełnie innego. W przeciągu ostatniego tygodnia w kraju odbywa się drugi strajk. Pierwszy trwał ok. 10 dni i zakończył się w zeszły czwartek. Zorganizowany był przez związki zawodowe i obejmował pracowników sektora publicznego i transportowego. Drugi rozpoczął się dzisiaj – tym razem strajkują konwojenci i ochroniarze.

Podczas pierwszego strajku do sklepów nie docierały dostawy; przez kilka dni nawet na drzwiach Vinmonopolet (rządowego sklepu monopolowego, jedynej sieci z koncesją na alkohol mocniejszy od piwa) była informacja, że z powodu strajku może brakować towaru. I tak z każdym dniem zasoby z trunkami topniały w oczach… Strajk pracowników sektora publicznego spowodował równocześnie, że przedszkola, szkoły, a często nawet szpitale były zamknięte.

Dzisiaj przy kasie w markecie pojawiła się informacja – jeśli posiadasz drobne pieniądze bardzo będzie nam miło, jeśli nimi zapłacisz. W związku ze strajkiem nie jest odbierany utarg ze sklepów, nie jest przywożony bilon do wydawania, nie ma dostaw pieniędzy do bankomatów. Zamknięte są także muzea, bo nie ma nikogo, kto kontrolowałby bilety wstępu. Swoje pięć minut mają połączenia autobusowe i kolejowe między miastami. Wszystko dlatego, że zamknięte są niektóre lotniska - strajkują przecież pracownicy ochrony.
Strajk ma też jedną dobrą stronę - nie pracują pracownicy bramek, na których pobierane są opłaty za przejazd drogą. Dlatego wieloma normalnie płatnymi trasami w tej chwili przejedziemy gratis :). Nas to niestety nie dotyczy, bo w rejonie naszego miasteczka bramki są zautomatyzowane...

Strajki organizują duże centrale związkowe. Większość czynnych zawodowo Norwegów należy do jakiegoś związku, a członkostwo jest płatne. Na wypadek strajku ze składek wypłacane są wypłaty dla pracowników, którzy w czasie strajku nie pracują.

Przyczyny strajków w Norwegii są takie same jak wszędzie – chodzi o pieniądze. Forma, którą przybiera on tutaj w Norwegii jest jednak znacznie bardziej skuteczna niż np. w Polsce. Strajki uderzają bowiem w każdego obywatela, który nie może przykładowo wyciągnąć pieniędzy z bankomatu, polecieć do pracy czy na dawno zaplanowane wakacje albo kupić jedzenia. Jednocześnie wszyscy tutaj są bardzo wyrozumiali dla strajkujących. Strajk to poważna sprawa w Norwegii; kiedy trwa długo, w radiu pojawiają się spoty informujące dlaczego dana grupa zawodowa strajkuje. Zwykle związkom udaje się wywalczyć podwyżki, a życie zwykłych obywateli wraca do normy…

...do następnego strajku ;]

2 komentarze:

  1. Tja... pojechałby któryś do Polski popracować, od razu by im się strajków odechciało. A co do formy - w Polsce byłaby nieskuteczna, bo takich strajkujących wściekli ludzie by roznieśli. Było to widać przy strajkach kolejarzy, gdy wstrzymywanie ruchu pociągów powodowało, że ludzie zwracali się przeciwko strajkującym.

    OdpowiedzUsuń
  2. cóż mogę powiedzieć - skandynawska mentalność jest zdecydowanie inna niż polska... ot taki kraj :)

    OdpowiedzUsuń