Jesteśmy na urlopie rodzicielskim

Jesteśmy na urlopie rodzicielskim! Jak tylko ogarniemy się z naszym maluszkiem, powrócimy do aktualizacji bloga! Tymczasem życzymy wszystkim czytelnikom samych sukcesów w 2017 roku!

czwartek, 24 czerwca 2010

Na plaży fajnie jest. Zwłaszcza w świętego Hansa


Od dwóch dni mamy gości z Polski :) dzięki czemu jest znacznie weselej w naszym domku i jednocześnie bardziej tłoczno. Nam się podoba, choć sąsiedzi mogą mieć na to inny pogląd. Ich pech...

W ramach zapoznawania gości z regionem wybraliśmy się wczoraj na wycieczkę po miasteczku, a popołudniu, jak Bob wrócił z pracy poszliśmy wszyscy na dwugodzinny spacerek piękną trasą wzdłuż fiordu. Fantastycznie było tak iść w słońcu, mając po jednej stronie Boba, a po drugiej zapierający dech w piersiach widok na fiord.

Po spacerze myśleliśmy zamiar zrobić grilla - zgodnie z norweską tradycją, wg której w dzień św. Hansa (St. Hans) wszyscy się spotykają, podpalają stosy drewna, grillują i bawią się do późna. Niestety na zamiarze się skończyło. Nie mieliśmy niezbędnych na grillowanie produktów - pieczywa, ani piwa, a że było już po 20, zakup nie był możliwy. Niewielka strata - bo w naszym regionie noc świętojańska (czy może świętohańska?) i tak tłumniej obchodzona jest w pierwszy weekend po dniu, kiedy naprawdę wypada. Czyli wszystko przed nami :). A jest na co czekać... Na plażach i wyspach zapłoną ogromne ogniska, wody fiordów i zatok zaroją się od łódeczek, a powietrze zamgli od unoszącego się znad grilli dymu. Na pewno dołączymy się z naszym małym grillem do ogólnego świętowania. Zwłaszcza, że z Polski przyjechała do nas kiełbasa, której tutaj nie ma. W Norwegii grilluje się przeważanie grube i cienkie parówki, ryby lub wszelkiego rodzaju mięso.

W związku z St. Hans w marketach od kilku tygodni promowane są na wielką skalę produkty do upieczenia – zarówno w marynacie, gotowe do wrzucenia na ruszt, jak i czyste, które każdy może doprawić wedle uznania. W Norwegii niezwykle popularne są też grille jednorazowe. Na tutejsze pieniądze kosztują one grosze, a pozbawiają grillujących całego problemu ze składaniem grilla i pakowaniem go przed droga powrotną. Poza tym są znacznie lżejsze niż tradycyjne grille i o wiele bardziej poręczne.

A wracając do wczoraj... Po spacerze wpadliśmy na chwilę do domu, przebraliśmy się w cieplejsze ubranka i pojechaliśmy na plażę. Było po prostu super! Woda spokojna, zero wiatru, mało ludzi. Przeszliśmy się kawałek po plaży brodząc w wodzie. Z domu zabraliśmy trochę alkoholu, chipsy i orzeszki. Posiedzieliśmy kilka godzin na kocyku, powspominaliśmy dziecięce lata – ulubione seriale i bajki na Polonia 1, kolekcje obrazków z gum Turbo i zabawek Kinder niespodzianek, smak gum kulek i zbierane naklejki do specjalnych albumów, ulubione desery i formy spędzania wolnego czasu…

Nasze wspomnienia ostudził trochę chłód od wody, więc zabraliśmy rzeczy i wróciliśmy do domu, gdzie do północy kontynuowaliśmy rozmowy na przeróżne tematy.

Atmosfera na plaży była super, zgodziliśmy się oboje z Bobem, że będziemy musieli częściej wybierać się wieczorami na plażę, wykorzystując długie letnie norweskie dnie.

A na koniec galeria zdjęć "Plaże Norwegii" - zapraszamy!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz