poniedziałek, 7 czerwca 2010

Kilka słów o tym, co można robić w Norwegii


Ostatnio rozmawialiśmy z Bobem o Norwegii, o tym, jakie to się może wydawać dziwne dla ludzi, którzy nas nie znają, że o to pewnego dnia spakowaliśmy dorobek naszego wspólnego życia i przeprowadziliśmy się „na daleką północ spać z niedźwiedziami polarnymi”. Na tym blogu Bob zdążył się już rozprawić z mitami dotyczącymi kraju wikingów, nie napisał jednak, dlaczego tutaj warto przyjechać.

Po pierwsze przemawiają za tym rankingi - według WHO Norwegia jest najlepszym krajem do mieszkania. Ale co innego suche rankingi, a co innego życie

W sobotę spędziliśmy przesympatyczny dzień. W południe wybraliśmy się do miasteczka na targi łodzi. Pogoda była super - słońce świeciło, wiał lekki, nieinwazyjny wiaterek, więc aura sprzyjała spacerom. Zeszliśmy na nabrzeże, a tam dzikie tłumy. W tygodniu poprzedzającym targi zainstalowane zostały specjalne pomosty, przy których w sobotę zaparkowały nowiusieńkie łodzie, motorówki, katamarany. Część nabrzeża została odgrodzona płotkiem, wzdłuż niego ustawiono namioty z jedzeniem, a środek wypełniły stoły. Jak tam pachniało – krewetki, pieczone ziemniaki, ryby, mięsa, sałatki, hot dogi – do wyboru do koloru. Płaciło się specjalnymi kuponami, które kupowało się przy wejściu. W centralnym miejscu znajdowała się scena, na której występowała orkiestra.

Jednak targi nie ograniczały się tylko do jedzenia. Większość sklepów w miasteczku z tej okazji zorganizowała specjalne promocje – buty damskie do 30% taniej, DVD – 20%, pelargonie 19,99 kr, odzież damska za pół ceny itd. W różnych miejscach w miasteczku – dziedziniec ratusza, park przy kościele, scena obok portowej kawiarni – dało się słyszeć muzykę. Fani rocka mogli pod kościołem usłyszeć Nirvanę, wielbiciele Abby pod ratuszem tupali w rytm „Mamma Mia!”, w kawiarence blond nastolatka przy akompaniamencie gitary śpiewała największe hity ostatnich lat. Całe miasteczko spotkało się w porcie, były rozmowy, śmiechy, degustacje wina, rejsy specjalnym statkiem po okolicy, wszystko w przesympatycznej atmosferze jarmarku rodzinnego. Z Bobem spędziliśmy chyba kilka godzin obserwując tutejszych mieszkańców.

Następnego dnia zdecydowaliśmy się zainaugurować sezon grillowy – w tym roku bez kaszanki, ale z łososiem i wienerpølser. Bob wypatrzył jakąś plażę przy pobliskim fiordzie i tam właśnie postanowiliśmy się wybrać. Aby tam dojść musieliśmy maszerować przez jakieś 40 minut. Początkowo drogą wzdłuż domów, a potem przez lasek, minęliśmy stadko zaskoczonych naszą obecnością krów i dotarliśmy na miejsce. Nie było tam żywej duszy! Na początku czułam się trochę nieswojo, że jak to tak samemu, a jak coś się stanie? Oczywiście nic się nie stało, a my wreszcie mieliśmy czas, żeby poczytać książki, poopalać się trochę i odpocząć od miasteczka.

Najpiękniejsze w tym wszystkim jest to, że w Norwegii są tysiące takich miejsc. Jesteś tam jedynym człowiekiem w promieniu kilku kilometrów, nikt nie zakłóca twojego spokoju, spędzasz czas na łonie natury i masz do tego całkowite prawo. Co weekend możesz jechać w inne miejsce i zawsze możesz być pewien, że zastaniesz tam ciszę i spokój. Dlatego warto tutaj przyjechać. Tu nikt się nie śpieszy, tu na wszystko jest czas. Idąc w gości zawsze możesz być pewien kieliszka wina, gofrów ze śmietaną i kubka gorącej czarnej kawy. Tutaj weekendy spędzasz na łonie natury. Jak akurat gdzieś w pobliżu miejsca, gdzie mieszkasz organizowany jest jakiś festyn, jedziesz tam, spotykasz znajomych, zjesz coś, może uda ci się kupić okazyjnie jakieś roślinki do ogródka?

Właśnie. Ogródek. Tutaj wszyscy mają ogródek, a jak go nie mają, to wystawiają przed mieszkanie wielkie donice, albo ozdabiają swój balkon przeróżnymi roślinami. Dałam się ponieść modzie na uprawę roślinek i… mam bazylię! Dla niektórych, znających moje podejście do roślin (pozdrowienia dla pewnego biura we Wrocławiu), może być to szok. A jednak! Od dwóch tygodni mieszka z nami bazylia, na początku myślałam, że podzieli los kupionej tego samego dnia natki pietruszki (zdechła po 2 dniach), ale nie. Bazylia trzyma się dzielnie, rozwija się, ma piękne liście, cudownie pachnie i nawet nie zapominam jej podlać codziennie. Dzisiaj kupiliśmy dla niej nową doniczkę (Bob mówi, że w tej co ma teraz może jej korzeniom być ciasno), na balkonie mam 50 kg ziemi (bardzo trudno tutaj o mniejsze paczki) i zielone rękawice ogrodowe. Jutro będę przesadzać bazylię i sadzić nowe ziółka, które przywiozłam w torebeczkach z Polski :) Jeszcze nie wiem, jak się sadzi roślinki, ale już się nie mogę tego doczekać.

PS: Wreszcie uruchomiliśmy galerię zdjęć (link na górze w menu lub kliknij tutaj). Będziemy też publikować kolejne albumy - bardziej tematyczne:)

17 komentarzy:

  1. "sadzić nowe ziółka"
    Eve uważajcie z tymi uprawami ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. wiesz Marcin, życie tu jest drogie, ja nie pracuję, trzeba jakoś się utrzymać ...;]

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam,
    Zazdroszczę Ci, Eve, że już tam jesteś :). Byłam 2 lata temu w Kristiansand i zakochałam się w Norwegii od pierwszego wejrzenia. Poczułam się w tym kraju spokojna i bezpieczna. Od tamtego wyjazdu nie mogę przestać marzyć o wyjeździe do Norwegii na stałe. Problem w tym, że dorobku żadnego nie posiadam. Największym moim bogactwem jest mój wspaniały synek, który ma już prawie 5 lat ;). No i mam mnóstwo chęci do pracy, ponieważ w Polsce jestem bez pracy już od 7 miesięcy oraz nie mam prawa do zasiłku i inne takie. Zresztą to nieważne, bo jakoś sobie radzę (choć chwilami jest bardzo ciężko), ale mam już dość życia na zasadzie: "jakoś sobie radzę". JA CHCĘ ŻYĆ!!! Cieszyć się słońcem odbijającym się w tafli wody, uśmiechem dziecka, pracą, która, jak gdzieś napisałaś - jest dodatkiem, a nie głównym celem życia. W Warszawie, w której mieszkam od urodzenia (mam 35 lat) przeszkadza mi ciągły pośpiech i praca po 12h., jeśli chcesz zarabiać na przyzwoitym poziomie (moja ostatnia pensja to 5 tyś. zł. - w Norwegii to żadna atrakcja). Być może nawet dlatego właśnie te prace cyklicznie tracę od 2 lat...
    W moim sercu płynie inny rytm :)). I w tym rytmie właśnie pragnę żyć. Czuję się wciąż młodą kobietą lecz coraz częściej za sprawą polskiego systemu, mentalności większości ludzi (nie wszystkich) i kilku innych czynników (urzędy, sądownictwo, korporacje) nie mam siły budzić się rano. Obecnie nie mam już nawet pojęcia, jakiej pracy mam szukać w Polsce. Bezustannie wysyłałam oferty na przedstawiciela handlowego (kiedyś byłam dyrektorem handlowym, mam też doświadczenie w sprzedaży usług, art. reklamowych i produktów spożywczych). Bez skutku. Z kolei gdy nie mam żadnego zatrudnienia "dorabiam" czym się da - sprzątaniem głównie ;/. Starcza na odrobinę paliwa i trochę jedzenia. Nie takiego życia chcę dla mojego synka. Czuję, że mam w sobie jeszcze tyle pragnień, marzeń do zrealizowania. Ale na pewno nie w Polsce.
    O tym, by mieszkać w innym kraju, marzyłam od dzieciństwa. Francja, Kanada - to były moje pożądane kraje. Ale gdy wyjechałam do Norwegii, poczułam, że chciałabym tutaj zapuścić korzenie...

    Tylko jak? Jak sama z moim młodym mam zorganizować taki wyjazd? Napisałam do Ciebie, Eve, bo może orientujesz się (może masz koleżanki - singielki :) z dziećmi, które przyjechały do NO same), jakie przeszkody czekają samotną matkę na drodze realizacji takiego marzenia? Na jaki rodzaj pracy dla kobiety jest zapotrzebowanie w Norwegii? Oczywiście mam na myśli głównie pracę fizyczną, bo domyślam się, że bez znajomości języka norweskiego na niewiele powinnam liczyć... No i czy mam szansę wyjechać z dzieckiem?

    Pozdrawiam ciepło!
    Ewa Z.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ewo, rzeczywiscie wiekszosc kobiet, ktore tutaj wyjechaly albo dolaczyly do mezow albo maja tu kogos. Ale! :) Jest jeden zawod, w ktorym prace w Norwegii znajdziesz zawsze i przysiegam - WSZEDZIE - w kazdej gminie. Po norwesku nazywa sie to hjemmesyklepleier, po polsku cos pomiedzy pielegniarka a opiekunem osoby starszej. Kazda gmina takich ludzi potrzebuje, bo spoleczenstwo sie starzeje, a system socjalny panstwa gwarantuje wszystkim opieke. Tu gdzie mieszkamy duza czesc osob w tym zawodzie to obcokrajowcy i stale pojawiaja sie nowi. Tylko musialabys jeszcze w polsce zadbac o jakies studium - pielegniarstwo itp, bo tutaj takie osoby traktowane sa jak personel medyczny i wymaga sie "uprawnien". Jezyk to pestka. Nauczysz sie w polsce na kursie w kilka miesiecy, a potem doszlifujesz na miejscu. Jak bedziesz miala uprawnienia pielegniarskie, to nikt nie bedzie marudzil, ze troche slabo mowisz :). Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję za odpowiedź :). No właśnie rozmawiałam z jedną babeczką z Ośrodka Pomocy w Polsce. Ona także o tym mi mówiła... Bardzo dziękuję za sugestię i słowa otuchy :)).
    Pozdrawiam serdecznie!
    Ewa

    OdpowiedzUsuń
  6. Witam serdecznie! Jej! Minęło 9 miesięcy od mojej ostatniej wiadomości :) To niemal jak narodziny Nowego Życia! A zaczyna się ono dokładnie 10 września kiedy to wyruszam do Kristiansand po nowe życie właśnie ;). Tak się cieszę, że nie mogłam się powstrzymać, by tu nie zajrzeć i nie podzielić się tą radosną nowiną skoro już pisałam wcześniej. Dojrzałam wreszcie do tego, by uczciwie porozmawiać z bratem, który od kilku lat mieszka na południu Norwegii. I odważyłam się poprosić go wprost o pomoc w wystartowaniu z moimi zamierzeniami. Jestem taka szczęśliwa! Choć wiem, że nie jadę tam na wakacje, a raczej, by wykazać się, na ile mnie stać. To jednak ta cudowna niewiadoma jest taka fascynująca! Wierzę, że będzie dobrze. Mam nadzieję, że choć Norwegia to raczej chłodny klimatycznie kraj, to jednak przyjmie mnie i mojego synka ciepło i otoczy nas swoją niepowtarzalną aurą i spokojem :) Liczę na to i życzę sobie wszystkiego co najlepsze! A jak! :)
    Pozdrawiam ciepło!
    Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciekawa jestem czy tu zaglądasz, jestem w podobnej sytuacji i ciekawa jestem jak sobie poradziłaś.

      Usuń
  7. Powodzenia Ewo, daj znać jak Ci się układa, czy już trochę odsapnęłaś i jak zaklimatyzowaliście się z synkiem w Norge.
    Najlepszego
    Łukasz

    OdpowiedzUsuń
  8. Czesz Lukasz dzieki za wpis, mam nadzieje, ze znalazles tutaj wiele odpowiedzi na swoje pytania:) Zaaklimatyzowanie sie w Norwegii kiedy zna sie jezyk i ma sie prace to nie problem;)Zyje nam sie we dwojke z Bobem (bez dzieci;]) bardzo dobrze i coraz powazniej myslimy o zakotwiczeniu sie tu na dluzej. Czas pokaze, jak nam to wyjdzie. Jakbys mial jakies pytania, po prostu napisz komentarz, postaramy sie odpisac tak szybko jak tylko bedzie to mozliwe :)

    Pozdrawiamy,
    eve&bob

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie moge pojac jak mozna zaaklimatyzowac sie w Norwegii? Chyba po 5 latach gdy wam rozowe okulary z oczu spadna to bedziecie zalowali waszego kroku. Nigdy nie zostaniecie tam zaakceptowani jako przyjaciele zawsze bedziecie tymi obcymi

    OdpowiedzUsuń
  10. Lepiej być obcym na emigracji niż obcym we własnym kraju jakim po woli staje się Polska. Brak w nim miejsca dla wielu z Nas. Ja po 17 latach prowadzenia "biznesu" w Polsce padłem na twarz... ale podnoszę się z kolan i zmierzam na północ. Czytam od kilku dni bloga Eve i Boba i wychodzę z podziwu jakim można być optymistą na emigracji. Jak cieszyć się życiem i każdym jego detalem. W mojej ojczyźnie perspektywy się skończyły. Kiedyś usłyszałem, że ojczyzna to ta która karmi a nie ta która urodziła.

    Pozdrawiam Wszystkich i życzę powodzenia w Norwegii. Osobiście jedna noga jestem już na północy. Chętnie uzupełniłbym swoją wiedzę o Norwegii.

    Marcin

    Może, ktoś chciałby pomóc w znalezieniu pracy. Zapraszam do kontaktu: balticsafari@balticsafari.pl

    OdpowiedzUsuń
  11. Witam wszystkich;
    Szukając informacji o Norwegii trafiłam na Wasz blog i odtąd często tu zaglądam.Dużo przydatnych i napawających optymizmem informacji, ciekawe fotki.My z mężem też myślimy o dużej zmianie bo po 20 latach pracy tu marne perspektywy. Ja uczę wychowania fizycznego, mam uprawnienia instruktora masażu i gimnastyki korekcyjnej, angielski znam nieźle.Mąż jest stolarzem.Jak tylko dostanie potwierdzenie pracy bierzemy się za jezyk,chociaż oczywiście pierwszy pojedzie właśnie mąż.Mamy 3 synów w wieku 16, 15, 13 lat Napiszcie coś jak wygląda tam życie rodziny z dziećmi w tym wieku, jak ze szkołą, czy jeśli nie znają języka to duży problem? Jakie szanse mam na znalezienie pracy, oczywiście na poczatek nie w zawodzie.I na koniec jak wyglada życie takiej rodziny jak nasza zagładając, ze dwoje ludzi pracuje.Dzięki i czekam z niecierpliwością na odpowiedź.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj,

      trzymam kciuki za pracę dla męża:) Tobie polecam sprawdzić sobie, jakie musisz mieć dokumenty, żeby autoryzowali Twoje wykształcenie, takie rzeczy lepiej załatwić przed wyjazdem. Im lepiej znasz język norweski tym łatwiej znaleźć pracę. Wydaje mi się, że teraz norweski już jest standardem, jeśli szuka się pracy nie po znajomości i u norweskiego pracodawcy.

      Co do dzieci to my Ci niestety nie pomożemy (w sensie ja i Bob) - nie mamy wystarczająco rzetelnych informacji, żeby powiedzieć jak tu jest, jak się przyjeżdża z dorosłymi dziećmi, a pisać o tym jak nam się wydaje, że jest to trochę bezsensu (szczerze, to nawet nie wiem, do kiedy jest tutaj obowiązek szkolny;]). Trafiłaś jednak mam nadzieję w dobre miejsce i być może któryś z czytelników udzieli Ci informacji na nurtujące Cię kwestie.

      Pozdrawiam i życzę powodzenia!
      eve

      Usuń
    2. Witaj,
      sama się tym interesowałam i dostałam taką oto odpowiedź od jednej z osób mieszkających w Norwegii:

      Uznaniem wykształcenia zajmuje się NOKUT.
      Aby mieć prawo wykonywania zawodu nauczyciela, konieczne jest także uznanie kwalifikacji pedagogicznych przez Utdanningsdirektoratet.

      Procedura czasochłonna - w obu przypadkach około czterech miesięcy.
      Informacje o wymaganych dokumentach znajdziesz na stronach obu instytucji.

      http://nokut.no/no/Utenlandsk-utdanning/

      http://www.udir.no/Regelverk/Utenlandske-yrkeskvalifikasjoner/

      Powodzenia.

      P.S. przeszukuję namiętnie finn.no z ogłoszeniami o pracę i widzę, że jest dużo dotyczących pracy dla nauczycieli. tylko na początek trzeba sprawić, aby uznaki dyplomy naszych uczelni.

      Usuń
  12. Oczywiście chciałam napisać "zakładając".Pozdrawiam Wszystkich, którzy tu zaglądają.

    OdpowiedzUsuń
  13. Witam;
    Dzięki Eve i Ewelinka za odpowiedż,oczywiście poszukam na odpowiednich stronach.Jeśli jeszcze możecie coś napisać o realnych możliwościach utrzymania rodziny z przeciętnych pensji będę wdzieczna.Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Dzięki za taki miły blog.Wspaniale się go czyta i ogląda.Też chętnie wyjechałabym do Norwegii niestety sama(z synem 11lat)bo czeka mnie rozwód i nie wiem czy znajdę pracę i czy sobie poradzę bo jestem po40tce.Jeszcze język...Może ktoś bardziej zorientowany w temacie samotnych z dziećmi napisze-czekam z nadzieją na odpowiedz.Maggi.

    OdpowiedzUsuń