Jesteśmy na urlopie rodzicielskim

Jesteśmy na urlopie rodzicielskim! Jak tylko ogarniemy się z naszym maluszkiem, powrócimy do aktualizacji bloga! Tymczasem życzymy wszystkim czytelnikom samych sukcesów w 2017 roku!

poniedziałek, 17 maja 2010

Norweski folklor



Kartony wyniesione do komórki, książki rozpakowane, nowe mebelki zakupione i skręcone. W końcu możemy powiedzieć, że mieszkamy w Norwegii. Finisz naszej przeprowadzki został okraszony bólem mięśni i pleców, odciskami na rękach i spuchniętymi palcami. Miniony weekend spędziliśmy na montowaniu mebli, rozpakowywaniu bagaży i układaniu wszystkiego. Warto było poświęcić te dwa dni, bo efekt jest naprawdę powalający, a jak do tego dołożymy śniadania na tarasie, to można powiedzieć, że do szczęścia nic więcej nie potrzeba...

Dzisiaj jest ostatni dzień Boba w domu, od jutra rusza na front norweskiej pracy. Jego wolne wynika z tego, że dzisiaj w Norwegii obchodzone jest Grunnlovsdag, czyli Święto Konstytucji ustanowionej 186 lat temu. Ważność tego święta tutaj można porównać do Świąt Bożego Narodzenia; wszyscy obchodzą je bardzo uroczyście. Rano odświętnie ubrani Norwegowie, bardzo często w bunadach (bunad to taki norweski narodowy strój, który porównać można w Polsce do stroju krakowskiego), ruszają na rynek i biorą udział w specjalnym pochodzie dzieci. Również maluchy ubrane są w stroje narodowe. W miejscowości, w której jesteśmy pochód odbywa się również po południu. Biorą w nim udział również tegoroczni maturzyści. Trzeba przyznać, że w zawodach na najbardziej kreatywnych maturzystów Norwegowie wygrywają z Polakami w przedbiegach.

Wygląda to tak, że w ostatniej klasie liceum dzieciaki kupują specjalne stroje „russ”. Są to czerwone (rzadziej czarne lub granatowe) ogrodniczki z kolorowymi napisami. Maj to czas, kiedy spotkać można w Norwegii bardzo wielu „Russów”. W połowie miesiąca zaczynają im się egzaminy; do tego czasu jednak imprezują ostro. Inną tradycją „Russów” są russebiler - pomalowane na czerwono auta wyklejane napisami. Norwescy licealiści zrzucają się na taki pojazd w kilka osób tylko po to, żeby się nim „powozić”. Dzisiaj podczas popołudniowego pochodu brali w nim udział także „russi”. Ustawiono ich na końcu kolumny, jechali w swoich autkach, puszczali muzykę z głośników, gwizdali i ewidentnie mieli swoją własną imprezę. Bardzo śmiesznie to wyglądało. Wszyscy, którzy obserwowali pochód bili im brawo i machali flagami narodowymi.

Muszę przyznać, że Norwegia jest pierwszym krajem, w którym tak dużą wagę przywiązuje się do flagi. Myślicie, że po śmierci Kaczyńskiego w Polsce pojawiło się mnóstwo flag? Tutaj jest ich wywieszone tyle na co dzień! A dzisiaj było ich prawdziwe zatrzęsienie. Wszyscy mieli malutkie chorągiewki, wstążki w kolorach narodowych albo kotyliony. Zarówno kobiety jak i mężczyźni ubrani byli w kolorowe bunady, których widzieliśmy przynajmniej kilkanaście rodzajów. Od jasnokremowych przez błękitne, zielone po czarne. Bunad składa się ze spódnicy oraz takiego specjalnego haftowanego gorsetu (tzw. stanik) zakładanego na białą koszulę. Do spódnicy przywieszona jest specjalna torebka-sakiewka. Bunady często ozdobione są srebrnymi wisiorami. Tradycyjne obuwie do bunadu przypomina mokasyny na lekkim obcasiku z klamerką. Czasami kobiety mają na głowach białe czepki. Strój męski składa się marynarki, spodni do kolan, specjalnych wysokich do kolan skarpet, białej koszuli i bogato zdobionego pasa. Na głowie Norwegowie noszą kapelusze. Jednak dzisiaj wśród tłumu przeważały zdecydowanie kobiece bunady; mężczyzn w tradycyjnych strojach było bardzo niewielu.

Po pochodzie wszyscy spotykają się w gronie rodzinnym na odświętny obiad, zakończony tortem. Większość tego dnia spędza się jednak na świeżym powietrzu, panuje atmosfera rodzinnego pikniku. Posilić się można na stoiskach przygotowanych przez orkiestry szkolne, które sprzedając naleśniki i gofry zbierają w ten sposób pieniądze na nowe instrumenty.

Bardzo fajne przeżycie, uczestniczyć w czymś tak kolorowym i radosnym.

Galeria zdjęć z 17 maja 2010.

1 komentarz:

  1. pytanko: skoro uczniów stać na złożenie się na kupno samochodu "na imprezę" to czy oznacza to, że ceny aut (zakładam, że używanych ale nadających się do jazdy) są takie tanie?

    przy okazji będzie to odpowiedź na moje pytanie do wcześniejszych postów ;-)

    OdpowiedzUsuń