Jesteśmy na urlopie rodzicielskim

Jesteśmy na urlopie rodzicielskim! Jak tylko ogarniemy się z naszym maluszkiem, powrócimy do aktualizacji bloga! Tymczasem życzymy wszystkim czytelnikom samych sukcesów w 2017 roku!

czwartek, 20 maja 2010

Normalne życie na emigracji


Po wakacjach w Oslo, zmaganiach z śrubokrętami, wkrętami, kołkami i 30 kartonami, przeprawach z urzędnikami nie znającymi swojego własnego prawa – zaczynamy normalne życie w Ojczyźnie Wikingów.

Nasze dni zaczynają być podobne jeden do drugiego. Rano jadamy razem śniadania, potem Bob idzie do pracy. Kiedy go nie ma, ja porządkuję mieszkanie, załatwiam jakieś sprawunki na mieście, szukam pracy, opalam się (pogoda jest wprost wymarzona, a leżak na balkonie zachęca do tego typu „aktywności”;]), szukam nowych przepisów kulinarnych, gotuję, uczę się norweskiego, piszę maile i wyżywam się twórczo pisząc nowe teksty na smakiwrocławia.

Po powrocie Boba z pracy jemy obiad, a potem idziemy zwiedzać okolicę. Pieszo lub na rowerach, których nareszcie nie musimy wnosić na trzecie piętro, co jeszcze bardziej zachęca do przemieszczania się na nich. Niestety teren tutaj jest bardzo pagórkowaty, a podjazd pod górkę to prawdziwe wyzwanie dla takiego mięczaka jak ja, który kondycji ma tyle, co nic. No ale wczoraj nadludzkim wysiłkiem z mojej strony udało nam się objechać całe miasto na około. Teraz trochę cierpią niektóre części mojego ciała, ale jak widzieliście na zdjęciach warto było pocierpieć dla takich widoczków. W weekend planujemy gdzieś wybyć; będzie to ostatni długi weekend w Norwegii przed Świętami Bożego Narodzenia. Wszystko z okazji Zielonych Świątków.

Zaopatrzenie sklepów w Norwegii nieco różni się od tego jakie znamy z Polski, ale już się powoli przestawiłam na tutejszy asortyment i teraz eksperymentuję w kuchni. Dzisiaj wypróbowałam specyfik znany jako fiskekaker, a wyglądający jak nasze racuchy. Trochę się bałam, że one mogą być słodkie (w końcu w Polsce racuchy robi się na słodko), ale okazały się bardzo smaczne. Do tego ryż, podduszone warzywka (cebulka, papryka, kukurydza i seler naciowy) i wyszedł całkiem przyzwoity obiad. Generalnie od przyjazdu tutaj jemy bardzo dużo ryb – ich wybór jest powalający, co bardzo mnie cieszy. Zbieram też ulotki z norweskimi przepisami; w każdym sklepie spożywczym są takie karteczki, oczywiście składniki na przyrządzenie dania znajdziesz w sklepie – taki sprytny sposób na promocję.

Zwiedziłam też aptekę. Nieco różni się ona od tych w Polsce. Po pierwsze przy wejściu stoi maszyna do wydawania numerków, które następnie wyświetlają się nad stanowiskiem farmaceuty. Numerki są tylko dla osób z receptami, reszta robi zakupy wybierając produkty z półek. W przeciwieństwie do Polski są tam nie tylko kosmetyki, ale także lekarstwa dostępne bez recepty. Taki klient apteki wybiera sobie, co chce i idzie do specjalnej kasy która obsługuje tylko osoby nie realizujące recept.

Co do mojej sytuacji z pracą, to mój wniosek o wydanie tymczasowego (6-miesięcznego) numeru personalnego (tzw. D-nummer) trafił już do odpowiedniego urzędu i za jakieś 3 tygodnie powinnam dostać numer, który pozwoli mi się zarejestrować w NAV (urząd pracy i dobrobytu). Do tego czasu będę szukała czegoś na własną rękę oraz spróbuję z praktykami w bibliotece. Może się uda – trzymajcie kciuki.

6 komentarzy:

  1. Jak dostałaś numer personalny bez umowy o pracę? Ja w urzędzie się dowiedziałam, że nie mogę się o niego starać bez umowy o pracę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. D-nummer jest numerem presonalnym tymczasowym, zeby go dostac nie potrzebujesz umowy o prace. D-nummer nie daje Ci ejdnak takich sam jak normalny presonal nummer. Personal nummer dostajesz majac umowe o prac i/lub bedac czlonkiem rodziny soby, ktora ma tutaj umowe o prace

      Usuń
  2. Witam!
    Zajrzałam z racji polecenia na blog i po kilku przeczytanych zdaniach widzę, że naprawę warto.

    Jeśli pamiętasz czy mogłabyś mi powiedzieć czy gdy się otrzyma ten numer to powinno coś do nas przyjść pocztą? :) Jakieś potwierdzenie? Rejestrowałam się ... z 3 miesiące temu i nic. Jak dzwonię na infolinię to nikt odpowiedzi udzielić nie potrafi (a może ja nie potrafię zrozumieć...:) ). Jeśli pamiętasz jak to było będę wdzięczna za odpowiedź :)

    Pozdrawiam Basia

    OdpowiedzUsuń
  3. Witaj,

    Od niedawna zaczytuję się w Twoich/ waszych postach. Obecnie mieszkamy razem z mężem w RPA, ale zaniedługo planujemy zmienić kraj i Norwegia jest na liście "do rozważenia". Chciałam Cię zapytać czy jako rodzina 3osobowa (spodziewamy się dziecka) możemy liczyć na utrzymanie się z jednej pensji (mąż jest chemikiem i w grę wchodzi praca na uniwersytecie)?

    Będę wdzięczna za odpowiedź :)

    Pozdrawiam jesiennie!

    agnesssinafrica.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń