Jesteśmy na urlopie rodzicielskim

Jesteśmy na urlopie rodzicielskim! Jak tylko ogarniemy się z naszym maluszkiem, powrócimy do aktualizacji bloga! Tymczasem życzymy wszystkim czytelnikom samych sukcesów w 2017 roku!

niedziela, 23 maja 2010

Kjerag, czyli nasza pierwsza wyprawa w góry


Podczas zeszłorocznych wakacji mieliśmy w planach wejść na Kjerag – szczyt, z którego rozciąga się piękny widok na położony 1000 metrów niżej Lysefjord. Plan nie wypalił, bo byliśmy całkowicie przemoczeni po wyprawie na Preikestolen (inny szczyt nad tym samym fiordem), a poza tym nie mieliśmy odpowiednich butów ani kurtek, żeby zdobyć Kjerag w tak fatalną pogodę. Niezrealizowany punkt zeszłorocznych wakacji postanowiliśmy zaliczyć w sobotę - podczas ostatniego w Norwegii długiego weekendu w tym roku.

Zapakowaliśmy jedzenie do plecaka (w Norwegii nikt nie rusza się na wycieczkę bez „matpakke”) i wsiedliśmy do samochodu. Od nas z domu do Øygardstøl (początek trasy na Kjerag) jest jakieś 150 km – czyli trzy godziny jazdy w warunkach norweskich.

Pogoda była piękna - w sam raz na wyprawę w góry; świeciło słońce i wiał lekki wiatr. Trasa na Kjerag jest trudna i wymagająca. Aby wejść na właściwą górę, trzeba tak naprawdę najpierw wspiąć się i zejść na dwie inne góry, zanim rozpocznie się podejście na Kjerag. Szlak oznaczony jest dużo skromniej niż w Polsce i właściwie nie prowadzi żadnymi uformowanymi ścieżkami. Tu nie ma dróg, nie ma drzew, a jedynie skały i łańcuchy ułatwiające wspinaczkę. Było to moje pierwsze doświadczenie z tego typu terenem i bardzo żałowałam, że nie wzięłam swoich rękawiczek rowerowych.
Przejście trasy w jedną stronę zajęło nam jakieś dwie i pół godziny. W połowie trasy pogoda się trochę popsuła, pokropiło, a na samym szczycie zaczęło wiać. W wyższych partiach gór leżał jeszcze śnieg; na szczęście były w nim wydeptane przez innych turystów ścieżki, więc nie musieliśmy brodzić po kolana w białej masie. Sam Kjerag to po prostu góra, nic specjalnego; pewnie dlatego prawie w ogóle nie ma w necie zdjęć stamtąd. Sieć jest za to pełna zdjęć z Kjeragbolten - zawieszonego między dwoma ścianami skalnymi jakieś 1000 m nad fiordem okrągłego głazu; największej atrakcji Kjeragu. Wszyscy (jak widzicie na zdjęciu - także Bob) robią sobie tam pamiątkowe zdjęcia. Ja nie odważyłam się wejść na kulisty głaz – mój lęk przestrzeni mnie pokonał. Jedna norweska rodzina też na to weszła, ale zabezpieczyła się specjalnymi linami do wspinaczki.

Cała wycieczka była super! Na szczycie zjedliśmy nasze jedzenie zabrane z domu i ruszyliśmy w drogę powrotną. Zejście zajęło nam mniej czasu – jakieś 2 godziny. Jednak moje stawy kolanowe jęczały z wysiłku i prosiły o łaskawszy wyrok:). Ale naprawdę warto było się tam wybrać. Po drodze spotkaliśmy wielu rodaków. Generalnie było tam sporo ludzi, mimo że sezon się jeszcze nie zaczął, a sam Kjerag nie jest taki popularny wśród turystów (być może dlatego, że niemiecki emeryt nie wjedzie tam swoim kamperem?).

Co do samych gór, to krajobraz kojarzył mi się bardzo z „Dwiema Wieżami”. Okazało się, że moje skojarzenia nie są bezpodstawne. Otóż Norwegia, podobnie jak Nowa Zelandia, gdzie realizowano „Władcę Pierścieni” oraz kilka innych państw (Szkocja i Islandia) zostały utworzone w wyniku takiego samego procesu geologicznego. Nic więc dziwnego, że będąc 2 lata temu na Wyspach, krajobraz tak bardzo przypominał mi ten znany z „Drużyny Pierścienia”, a będąc tutaj w górach widoki przypominały te z „Dwóch Wież”. Nie pamiętam za bardzo „Powrotu Króla” więc nie wiem za bardzo z czym ma mi się kojarzyć ;]

5 komentarzy:

  1. Szacun dla Boba ;] ja bym chyba tego nie ogarnął... Pozdrawiam Łukasz

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak się tam dostaliście? Samochód w pobliże, hyta i dalej marszem? Ciekaw jestem, bo sam z okolic Oslo mam zamiar w przyszłym sezonie wyruszyć na północ i zastanawiam się jaka jest optymalna taktyka na organizację tego typu wycieczek.

    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Samochodem do Øygardstølen - male schronisko/restauracja na trasie z Sirdal do Lysebotn. Z Øygardstølen prowadzi oznaczona trasa na Kjerag i lancuchy. Wiecej info na stronach towarzystwa turystycznego: http://english.turistforeningen.no/trip.php?tp_id=12041&fo_id=3987 (na wszelki wypadek po angielsku podaje). Z Oslo to nie bedzie na polnoc, tylko na zachod :) W sezonie letnim mozesz z powodzeniem przejechac przez gory - na Kongsberg, potem E134, potem droga nr 45 w kierunku Sandnes i Stavanger (przez Dalen i Valle w Setesdal). To najkrotsza droga i mniej uczeszczana niz E18-E39 wzdluz poludniowego wybrzeza. no i tansza :)

      Usuń
  3. A czy ktoś, kto nie chodził nigdy po górach da radę z tym podejściem? Trzeba jakąś wiedzę pseudoalpinistyczną posiadać? :D Czy wystarczą zaciśnięte zęby i buty z dość dobrą przyczepnością?

    OdpowiedzUsuń