Jesteśmy na urlopie rodzicielskim

Jesteśmy na urlopie rodzicielskim! Jak tylko ogarniemy się z naszym maluszkiem, powrócimy do aktualizacji bloga! Tymczasem życzymy wszystkim czytelnikom samych sukcesów w 2017 roku!

sobota, 8 maja 2010

Bygdøy w pełnym słońcu


Cały weekend mamy wolny. Wcześniej zwiedziliśmy już najważniejsze miejsca w Oslo - spacerowaliśmy po pełnym naturalistycznych rzeźb Parku Vigelanda, po tętniącej życiem w dzień i w nocy Karl Johans Gate; widzieliśmy Instytut Noblowski, parlament (Stortinget), Pałac Królewski i Teatr Narodowy. Zjedliśmy nawet lody na modnym Aker Brygge, skąd chcąc nie chcąc rzuciliśmy okiem na paskudny Ratusz. "Zaliczyliśmy" też nowoczesną operę i jeszcze bardziej nowoczesną nową skocznię Holmenkollen. Zostało nam jeszcze tylko Bygdøy.

Bygdøy to niewielki półwysep mieszczący się w granicach Oslo, który słynie z największego zagęszczenia muzeów na metr kwadratowy. Z najpopularniejszych należy wymienić: Norsk Folkemuseum (Norweskie Muzeum Ludowe), Vikingskiphuset (Muzeum Łodzi Wikingów), Frammuseet (Muzeum Okrętu "Fram") oraz Kon-Tiki Museet (poświęcone podróżnikowi i naukowcowi Thorowi Heyerdahlowi). Wszystkie te muzea leżą stosunkowo blisko od siebie, jednak jeśli ktoś planuje zobaczyć je w jeden dzień - zdecydowanie odradzamy. My wybraliśmy się do dwóch z nich: Norsk Folkemuseum i Frammuseet.

Pierwsze z nich to Norweskie Muzeum Ludowe, które znajduje się na otwartej przestrzeni i mozna powiedzieć że jest podzielone na dwie części. Pierwsza to zachowane z XIX wieku budynki architektury norweskiej - można zwiedzić XIX wieczną aptekę, odwiedzić sklep kolonialny, pójść na stację benzynową, do sklepu monopolowego, zobaczyć jak wyposażone były mieszkania różnych klas społecznych na przestrzeni ostatniego 100 lecia. Druga część to skansen. Na jego teren sprowadzono zachowane domki z róznych regionów Norwegii od Sørlandet (południe) po Trøndelag. Jest też pochodzący prawdopodbnie z XI wieku kościół typu stav i szereg wystaw czasowych, ale te w naszym odczuciu były strasznie nudne;]

Z folkemuseum udaliśmy się do Frammuseet, czyli Muzeum Okrętu Fram. Łódź ta jest tak ważna dla Norwegów, jak "Pan Tadeusz" dla Polaków;). Zbudowana została pod koniec XIX w. i uczestniczyła w największych wyprawach polarnych Norwegów. To właśnie nią Roald Amundsen dopłynął do Antarktydy i jako pierwszy zdobył Biegun Południowy w 1911 roku. Największą atrakcją tego muzeum nie jest jednak historia podboju Antarktydy, ale oryginalny zachowany statek Fram, na którego pokład można wejść, pstryknąć sobie fotkę przy sterze, zejśc pod pokład, zobaczyć kabiny statku, maszynownię, kuchnię - jednym słowem wszystko!

Na inne muzea zabrakło nam czasu. Chcieliśmy jesczez zobaczyć Kon-Tiki. Może jutro? Kto wie;]

Pogoda w dalszym ciągu jest tak piękna, że choć to dopiero początek maja, znacznie się już opaliliśmy. Po zwiedzaniu muzeów, poszliśmy na spacer po Bygdøy. A jest tu co oglądać. W tej części miasta nie mieszkają zwykli ludzie; tu każdy ma prawdziwy pałac i - co jest nowością dla mnie w Norwegii - każde podwórko ogrodzone jest wysokim płotem. A jakie fury tam jeżdżą...!

1 komentarz:

  1. Bygdøy jest też niesamowite ze wzgledu na piaszczystą plażę na której jest mnóstwo miejsca do opalania, oczywiście jest też plaża nudystów. W ciepły dzień zdecydowanie warto sie tam wybrać - polecamy.

    ps. nasi rodacy oblegają Bygdøy łowiąc rybki :)

    OdpowiedzUsuń