Na pewno nie raz tak mieliście. Jesteście za granicą. Jedziecie samochodem. Baaaardzoooo dłuuuugoooo. Zdążyliście już przesłuchać (i nauczyć się na pamięć) cały muzyczny arsenał, który zabraliście ze sobą na drogę. Dochodzicie do tego krytycznego momentu, w którym albo sami zaczynacie śpiewać, albo zaczyna śpiewać wasz towarzysz podróży, albo decydujecie się na włączenie radia.
Z racji tego, że wielu z Was, wybierających się do Norwegii przemieszczać się będzie po tym pięknym kraju samochodem, warto zawczasu sprawdzić co Was czeka na jakim kanale radiowym.
Stacji radiowych w Norwegii jest dużo i nie sposób opisać wszystkich. Dlatego skupię tylko na największych i najpopularniejszych stacjach.
NRK P1, czyli po naszemu pierwszy kanał publicznego radia. Ta stacja obejmuje swoim zasięgiem nawet najgłębsze tunele podwodne w Norwegii, najwyższe szczyty norweskie i największe norweskie odludzia. Słuchają jej głównie ludzie starsi, do których skierowane są różne programy publicystyczne, debaty i rozmowy. Jest to także jedne z bardziej informacyjnych kanałów radiowych. Zatem jeśli szukacie w radiu tylko muzyki i nie znacie ani słowa po norwesku – lepiej zmieńcie kanał.
NRK P2 – podobnie jak w Polsce jest to kanał radiowy poświęcony kulturze, z dużą dawką muzyki instrumentalnej i klasycznej. Również tutaj sporo miejsca poświęcono na programy popularno-naukowe, analizy społeczno-kulturalne informacje, podsumowania wydarzeń dnia.
NRK P3 (pe tre) – grupą docelową tego kanału jest młodzież w wieku 15-29, zatem zdecydowanie przedkładana jest muzyka nad publicystykę, sporo jest tez programów tematycznych poświęconych danemu gatunkowi muzycznemu, zdarzają się też koncerty. Zdecydowanie odradzam słuchania tego kanału w sobotnie przedpołudnia – chyba, że ktoś jest zainteresowany tym, w jaki sposób „sławni Norwedzy” rozwiązują nadesłane listownie (mailowo) problemy nastolatków (coś w stylu „listy do Bravo”). I tak od 9 do 13… tylko dla twardzieli ;]
NRK P4 – największe komercyjne radio Norwegii i zdecydowanie jedno z moich ulubionych. Grają tam zarówno stare dobre rockowe hity jak i nowości. Wieczorami poświęcają sporo miejsca w swojej ramówce publicystyce i programom tematycznym (w tym dobranocce dla najmłodszych). Ze swojej strony polecam.
Radio Norge – moje drugie ulubione radio – mnóstwo dobrej muzyki (z ostatnich 40 lat), sporo także informacji (rano i wieczorami co pół godziny, poza tym co godzinę) i publicystyki. Poza tym mają całkiem przyjemny program poranny – choć jak ktoś słucha ich codziennie, to może w pewnym momencie uznać go za męczący/irytujący.
Dla wszystkich tych, którzy nie mają możliwości słuchać norweskich kanałów radiowych w samochodzie czy w domu – dobra wiadomość – wszystkie norweskie radia nadawane są na żywo w necie. Polecam zwłaszcza tym, którzy uczą się języka norweskiego – osłuchanie się z językiem jest prawie tak samo ważne jak znajomość słówek.
Norwegia oczami Eve
poniedziałek, 28 maja 2012
niedziela, 20 maja 2012
Norwegia jest naj czyli słów kilka o patologii velferdsstaten
Velferdstat - według słownika języka
norweskiego - to państwo, w którym władze mają odpowiedzialność
za socjalny dobrobyt mieszkańców. Pojęcie, którego z lupą można
by szukać w słownikach innych języków znakomicie oddaje to, co
dzieje się nad fiordami.
Jest super
W Norwegii panuje równouprawnienie,
którego inne kraje mogą tylko pozazdrościć, odsetek kobiet
pracujących jest w czołówce światowej, ilość kobiet
zasiadających w zarządach i radach dużych firm bije na głowę
inne landy (poziom narzuca prawo), a o bezrobociu na poziomie 3,2 %
może ogarnięta kryzysem Europa (a nawet skandynawscy sąsiedzi)
tylko pomarzyć.
ONZ i inne wielkie, ważne organizacje,
do znudzenia publikują raporty i zestawienia, w których Norwegia
albo jest najlepszym krajem do życia albo najlepszym krajem dla
kobiet, to znowu dla matek z dziećmi czy dla samych dzieci. Poziom
płac i stabilność pracy nie pozostawia też wątpliwości, że na
tle innych krajów Europy, Norwegia będzie również najlepszym
krajem do pracy. Większość branży na rynku pracy posiada
negocjowane co roku umowy taryfowe, które z góry określają
minimalne stawki w danym zawodzie zależne tylko od ilości
przepracowanych lat. Prawo pracy bezwzględnie chroni pracownika, nie
pozostawiając pracodawcom zbyt wielu możliwości na legalne
zwolnienie kogoś, kto po prostu nie spełnia oczekiwań i nie
wykonuje pracy w sposób zadowalający.
Wzrost cen z roku na rok jest niższy
niż wzrost pensji, co powoduje, że wartość nabywcza zarabianych
koron rośnie szybko, a wraz z nią dobrobyt.
Zastanawiacie się, gdzie jest haczyk,
skoro w tytule wpisu padło słowo „patologia”?
czwartek, 10 maja 2012
Fast jobb på UBA...
...czyli w wolnym tłumaczeniu: dostałam wreszcie stałą umowę o pracę!!!!
Nasza obniżona aktywność na blogu w kwietniu była spowodowana nie tylko wyjazdami i urlopami, ale także moją pracą.
Krótka powtórka z historii. Dokładnie rok temu, w maju zaczęłam staż w bibliotece uniwersyteckiej w Kristiansand. Staż trwał w sumie 6 miesięcy. Po tym czasie okazało się,
Nasza obniżona aktywność na blogu w kwietniu była spowodowana nie tylko wyjazdami i urlopami, ale także moją pracą.
Krótka powtórka z historii. Dokładnie rok temu, w maju zaczęłam staż w bibliotece uniwersyteckiej w Kristiansand. Staż trwał w sumie 6 miesięcy. Po tym czasie okazało się,
piątek, 4 maja 2012
Majowe urlopowanie w Norwegii
Oj, kto by pomyślał miesiąc temu, że przeszło cztery tygodnie będzie musiało upłynąć do następnego wpisu. Ja na pewno nie :] aczkolwiek można to było przewidzieć, kwiecień okazał się bowiem dla nas miesiącem wybitnie wyjazdowym.
Zaczęło się od wielkanocnej podróży do Polski. Tuż po powrocie musiałam się pakować i jechać na konferencję do Szwecji. Dosłownie kilka godzin po powrocie z niej byłam już w trybie wakacyjnym i jechaliśmy z Bobem na nasze wiosenne wakacje – objazdówkę po znajomych i zachodniej Norwegii (Vestlandet). O samym urlopie na pewno niedługo napiszemy. Na razie, jako przedsmak tego co Was czeka możecie podziwiać prześliczne zdjęcia Boba z przepięknego miasteczka – Ålesund. Przyznam szczerze, to właśnie wizyta w tym mieście trzy lata temu przekonała mnie ostatecznie do wyjazdu do Norwegii :]
Co prawda my już wróciliśmy z wojaży i przynajmniej do czerwca raczej nie będziemy się ruszać z domu, tymczasem Norwegom właśnie teraz nadarza się kilka ciekawych okazji do odpoczynku i podróży i to bez konieczności brania urlopów!
Zaczęło się od wielkanocnej podróży do Polski. Tuż po powrocie musiałam się pakować i jechać na konferencję do Szwecji. Dosłownie kilka godzin po powrocie z niej byłam już w trybie wakacyjnym i jechaliśmy z Bobem na nasze wiosenne wakacje – objazdówkę po znajomych i zachodniej Norwegii (Vestlandet). O samym urlopie na pewno niedługo napiszemy. Na razie, jako przedsmak tego co Was czeka możecie podziwiać prześliczne zdjęcia Boba z przepięknego miasteczka – Ålesund. Przyznam szczerze, to właśnie wizyta w tym mieście trzy lata temu przekonała mnie ostatecznie do wyjazdu do Norwegii :]
Co prawda my już wróciliśmy z wojaży i przynajmniej do czerwca raczej nie będziemy się ruszać z domu, tymczasem Norwegom właśnie teraz nadarza się kilka ciekawych okazji do odpoczynku i podróży i to bez konieczności brania urlopów!
wtorek, 3 kwietnia 2012
Påske, czyli Wielkanoc po norwesku
Jeśli dopiero co przyjechaliście do Norwegii i zastanawiacie się, co oznacza wszechobecne słówko „påske”, to śpieszymy z pomocą; påske to oczywiście Wielkanoc.
W kościele katolickim Wielkanoc jest najważniejszym świętem w ciągu całego roku liturgicznego. Dla Norwegów påske także jest ważne, choć raczej w innym znaczeniu. To przede wszystkim kumulacja wolnych od pracy dni, chyba największa w ciągu roku. W Norwegii bowiem wolne są zarówno czwartek, jak i piątek w Wielkim Tygodniu. Wiele osób wolne rozpoczyna jeszcze przez niedzielą palmową! Niestety Wielka Sobota to normalny dzień roboczy, co oznacza, że Ci którzy pracują w usługach, nie mogą się w pełni cieszyć påsketid.
Jak dotąd nie udało nam się spędzić samej Wielkanocy w Norwegii i wszystko wskazuje na to, że i w tym roku nie będzie nam to dane. Mimo to jako żywo zainteresowani baczni obserwatorzy rzeczywistości, podpatrzyliśmy, popytaliśmy znajomych, poczytaliśmy gazety i obraz norweskiej Wielkanocy mamy!
W kościele katolickim Wielkanoc jest najważniejszym świętem w ciągu całego roku liturgicznego. Dla Norwegów påske także jest ważne, choć raczej w innym znaczeniu. To przede wszystkim kumulacja wolnych od pracy dni, chyba największa w ciągu roku. W Norwegii bowiem wolne są zarówno czwartek, jak i piątek w Wielkim Tygodniu. Wiele osób wolne rozpoczyna jeszcze przez niedzielą palmową! Niestety Wielka Sobota to normalny dzień roboczy, co oznacza, że Ci którzy pracują w usługach, nie mogą się w pełni cieszyć påsketid.
Jak dotąd nie udało nam się spędzić samej Wielkanocy w Norwegii i wszystko wskazuje na to, że i w tym roku nie będzie nam to dane. Mimo to jako żywo zainteresowani baczni obserwatorzy rzeczywistości, podpatrzyliśmy, popytaliśmy znajomych, poczytaliśmy gazety i obraz norweskiej Wielkanocy mamy!
czwartek, 22 marca 2012
Norweskie czytelnictwo
Wczoraj wieczorem Bob wspomniał o statystykach dotyczących czytelnictwa książek. Dzisiaj w internetowym wydaniu dziennika Agderposten znalazłam cały tekst poświęcony czytelnictwu książek wśród Norwegów. Muszę przyznać, że jako czynną zawodowo bibliotekarkę wyniki bardzo mnie podbudowały.
Ponad 25% Norwegów według Statistisk sentralbyrå (główny urząd statystyczny) codziennie sięga po książkę, w praktyce oznacza to, że ponad milion Norwegów w ciągu dnia poświęca chwilę czasu na przeczytanie kilku stron książki. To dużo. A nawet bardzo dużo, bo z tego co pamiętam, według ostatniego raportu dotyczącego czytelnictwa w Polsce każdy Polak przeczytał w ciągu minionego roku… pół książki.
Wróćmy jednak do Norwegii. Badania nad czytelnictwem książek w Norwegii wykazują tendencję rosnącą. Według ekspertów (i ja się z nimi zgadzam) fakt ten spowodowany jest różnorodnością dostępnych typów książek. Oprócz tradycyjnej - papierowej popularne są też książki audio oraz książki elektroniczne. Duże biblioteki już kilka lat temu zadbały o dostęp do czytników e-książek, które wypożyczane są teraz jak tradycyjne wydania. Jeśli chodzi natomiast o audiobooki, to w zasadzie większość książek na rynku dostępna jest już w wersji dźwiękowej. Norwegowie słuchają książek jadąc samochodem albo podróżując. Audiobooki są do tego stopnia popularne, że studenci w bibliotece często pytają, czy w takim formacie mamy nie tylko literaturę piękną, ale także podręczniki akademickie. Niestety, aż tak rozwinięty rynek książek mówionych w Norwegii nie jest :]
Ponad 25% Norwegów według Statistisk sentralbyrå (główny urząd statystyczny) codziennie sięga po książkę, w praktyce oznacza to, że ponad milion Norwegów w ciągu dnia poświęca chwilę czasu na przeczytanie kilku stron książki. To dużo. A nawet bardzo dużo, bo z tego co pamiętam, według ostatniego raportu dotyczącego czytelnictwa w Polsce każdy Polak przeczytał w ciągu minionego roku… pół książki.
Wróćmy jednak do Norwegii. Badania nad czytelnictwem książek w Norwegii wykazują tendencję rosnącą. Według ekspertów (i ja się z nimi zgadzam) fakt ten spowodowany jest różnorodnością dostępnych typów książek. Oprócz tradycyjnej - papierowej popularne są też książki audio oraz książki elektroniczne. Duże biblioteki już kilka lat temu zadbały o dostęp do czytników e-książek, które wypożyczane są teraz jak tradycyjne wydania. Jeśli chodzi natomiast o audiobooki, to w zasadzie większość książek na rynku dostępna jest już w wersji dźwiękowej. Norwegowie słuchają książek jadąc samochodem albo podróżując. Audiobooki są do tego stopnia popularne, że studenci w bibliotece często pytają, czy w takim formacie mamy nie tylko literaturę piękną, ale także podręczniki akademickie. Niestety, aż tak rozwinięty rynek książek mówionych w Norwegii nie jest :]
niedziela, 18 marca 2012
Ludność Norwegii przekroczyła 5 milionów
Co szczególnego jest w dacie 19. marca 2012 roku? Dla większości świata pewnie nic, ale Norwegii właśnie tego dnia przybędzie mieszkaniec nr 5 milionów.
W Norwegii wydarzenie to stało się powodem bardzo ożywionej debaty. Wszystko dlatego, że 5 milionowy mieszkaniec Norwegii nie zostanie powitany na porodówce w szpitalu w Oslo czy w innym dużym mieście, ale prawdopodobnie na jednym z przejść granicznych albo lotnisku Gardermoen.
Bob pisał już na blogu o populacji Norwegii. Według szacunków centralnego biura statystycznego (SSB) w 2040 roku połowę mieszkańców Oslo będą stanowili imigranci lub ich potomkowie – innymi słowy nie będą to etniczni Norwegowie. Stolica Norwegii jest jedną z najszybciej rozwijających się stolic na świecie jeśli chodzi o przyrost ludności. Tak błyskawiczny wzrost stanowi nie lada wyzwanie dla urzędników, którzy muszą zadbać o odpowiednią infrastrukturę, umożliwić dostęp do wszelkich usług, zapewnić odpowiednią ilość szkół, miejsc w przedszkolach itp., a przy tym zadbać o integrację. Już teraz ceny mieszkań w Oslo osiągają kosmiczne wartości ze względu na wysoki popyt, a będzie jeszcze drożej.
Na drugim biegunie demograficznym są małe komuny (gminy), które w zasadzie rozwijają się tylko dzięki obcokrajowcom. Blisko 120 komunom norweskim udało się odwrócić wieloletni trend i uniknąć spadku przyrostu ludności właśnie za sprawą imigrantów, którzy osiedlili się w nich. W takich rejonach władze prowadzą wręcz politykę zachęcającą obcokrajowców do osiedlania się. Organizowane są dodatkowe nabory do przedszkoli, a ludność przyjezdna uświadamiana jest w kwestii praw im przysługujących oraz ulg, z których mogą skorzystać. Gminy oferują obcokrajowcom „fadderów” (opiekunów, do których zawsze mogą się zwrócić), pomoc prawną, wypełnianie dokumentów, kursy językowe i inne usługi potrzebne do rozpoczęcia nowego życia i radzenia sobie w nowej rzeczywistości.
W Norwegii wydarzenie to stało się powodem bardzo ożywionej debaty. Wszystko dlatego, że 5 milionowy mieszkaniec Norwegii nie zostanie powitany na porodówce w szpitalu w Oslo czy w innym dużym mieście, ale prawdopodobnie na jednym z przejść granicznych albo lotnisku Gardermoen.
Bob pisał już na blogu o populacji Norwegii. Według szacunków centralnego biura statystycznego (SSB) w 2040 roku połowę mieszkańców Oslo będą stanowili imigranci lub ich potomkowie – innymi słowy nie będą to etniczni Norwegowie. Stolica Norwegii jest jedną z najszybciej rozwijających się stolic na świecie jeśli chodzi o przyrost ludności. Tak błyskawiczny wzrost stanowi nie lada wyzwanie dla urzędników, którzy muszą zadbać o odpowiednią infrastrukturę, umożliwić dostęp do wszelkich usług, zapewnić odpowiednią ilość szkół, miejsc w przedszkolach itp., a przy tym zadbać o integrację. Już teraz ceny mieszkań w Oslo osiągają kosmiczne wartości ze względu na wysoki popyt, a będzie jeszcze drożej.
Na drugim biegunie demograficznym są małe komuny (gminy), które w zasadzie rozwijają się tylko dzięki obcokrajowcom. Blisko 120 komunom norweskim udało się odwrócić wieloletni trend i uniknąć spadku przyrostu ludności właśnie za sprawą imigrantów, którzy osiedlili się w nich. W takich rejonach władze prowadzą wręcz politykę zachęcającą obcokrajowców do osiedlania się. Organizowane są dodatkowe nabory do przedszkoli, a ludność przyjezdna uświadamiana jest w kwestii praw im przysługujących oraz ulg, z których mogą skorzystać. Gminy oferują obcokrajowcom „fadderów” (opiekunów, do których zawsze mogą się zwrócić), pomoc prawną, wypełnianie dokumentów, kursy językowe i inne usługi potrzebne do rozpoczęcia nowego życia i radzenia sobie w nowej rzeczywistości.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






